Rowerowe szlaki na Salaminie

Salamina tak, tak dobrze czytacie Salamina! Nie! Nie! jeszcze nie klikajcie X dajcie nam szansę tak, jak my daliśmy szansę tej zniesławionej wyspie, która znajduje się 15 min promem od portu Perama.

Nasza przygoda z tą wyspą zaczęła się już kilkanaście lat temu. Wtedy tylko przyjeżdżaliśmy w jedno miejsce pod namioty na weekend i wylegiwaliśmy się na plaży. Później na długie lata zapomnieliśmy o niej, bo zła sława nie pomagała w tym, by odwiedzać wyspę częściej.

Moje zainteresowanie Salaminą powróciło, gdy zaczęłam zwiedzać Grecję na rowerze.
Nasz pierwszy wypad rowerowy na tę wyspę nie był jakoś specjalnie zorganizowany. Po prostu, pewnej majowej niedzieli stwierdziliśmy, że może tak pokręcimy się po niej trochę? W końcu są tam organizowane zawody MTB, w których Maja Włoszczowska wygrała wyścig Salamina Epic Battle 2019, więc wyspa na rower musi być ciekawa.

Był maj, wiosna w pełni, pogoda idealna na wyprawę bez planu.
Dotarliśmy na prom, który kosztował nas 1euro i w 15 min znaleźliśmy się w głównym porcie Salaminy.

Tak rozpoczęliśmy naszą przygodę. Jak zwykle z nami bywa pojechaliśmy z zamysłem, by dotrzeć w jakieś konkretne miejsce, a dotarliśmy całkiem gdzie indziej – co zazwyczaj wychodzi nam na dobre.

Jeszcze na promie miałam chwilę, by trochę więcej poczytać o tym miejscu i najbardziej wrył mi się w pamięć jeden z artykułów z bloga: „Salamina, gdzie musisz bardziej”, czyli coś dla nas. Jeśli bardziej, to trzeba skręcić tam, gdzie inni nie skręcają i tak zrobiliśmy na pierwszym głównym skrzyżowaniu. Wszyscy w prawo ➡ to my w lewo 👈.

I to była super decyzja. Teren malowniczy, trasa wzdłuż wybrzeża. Droga asfaltowa, ale wymagająca, bo było sporo pod górkę, czasem lekko z górki. Jednak, gdy dotarliśmy na szczyt uśmiech pojawił się na twarzy i już wtedy wiedziałam, że zaprzyjaźnię się z tą wyspą. Naszym oczom ukazała się piękna panorama na Salaminę. Tu postanowiliśmy zjeść śniadanie i ruszyć dalej.

Jadąc wzdłuż brzegu dojechaliśmy do dzielnicy Selinia. Tam odnaleźliśmy uroczą kawiarnię i zapragnęliśmy w niej usiąść, wypić kawę patrząc na piękny widok, na spokojne morze.

Po porannej kawie czas na szukanie ciekawych miejsc. Bardzo nam się spodobała platia Agio Nikolaou (Plac Świętego Mikołaja) z pięknym kościołem. A przecież jak niedziela, to wypada wstąpić, chociaż na kilka minut do świątyni. Zaraz za kościołem znajduje się wrak statku, który również musieliśmy obejrzeć z każdej strony.

Ruszyliśmy dalej w drogę z przekonaniem, że ta wyspa ma mnóstwo ukrytych perełek, które musimy odnaleźć. Pedałując z ogromną radością dojechaliśmy do ogromnego zakrętu, a za nim… super zjazd! Nie mogliśmy sobie odpuścić tej frajdy. Podczas zjazdu mogliśmy podziwiać kolejny piękny widok – mały kamienny teatr nad samym morzem z pięknymi łukami. Na mapach ten obiekt nie jest oznaczony i tylko klikając nazwę Selinia w zdjęciach możecie go odnaleźć. Piękna miejscówka.

Dalszy nasz plan to wjechać w uliczki i pogubić się w okolicy, by poznać życie ludzi i tak trochę bezczelnie zaglądając im na podwórka szukaliśmy odpowiedzi: dlaczego ta wyspa ma tak złą sławę?

Tak naprawdę ogólnie znana jest jedynie z historii i bitwy pod Salaminą, bazy marynarki wojennej, problemu ze śmieciami na całej wyspie oraz z bezdomnych psów. Na koniec dobito tę ładną wyspę etykietą: zakaz kąpieli z powodu zanieczyszczonego morza. Zachęcamy jednak do zapoznania się z najnowszymi badaniami na ten temat, bo okazuje się, że na Salaminie jest spora ilość plaż, na których można się bezpiecznie kąpać. (www.piraeuspress.gr)

Podsumowując nasza pierwszą wyprawę stwierdzam, że moje odczucia są podobne do tych, gdy wybierasz się na imprezę, na którą w ogóle nie masz ochoty z nastawieniem, że nic tam ciekawego cię nie spotka, a wychodzisz z niej stwierdzając, że była to super udana impreza i poznałeś kilku fajnych ludzi i masz ochotę na więcej.

To wyspa, która za pierwszym razem nie pokaże Ci swoich uroków, bo nie wierzy w to, że coś może się Tobie spodobać. Dopiero jak pokażesz swój zachwyt nad nią i powiesz kilka miłych słów na jej temat do ludzi, którzy tam mieszkają, nagle otwierają się wrota do jej pięknego oblicza. Z radością, ale pomału, pozwala się odkrywać i odsłania przed tobą nieznane ścieżki, które zaprowadzą cię do cudownych miejsc. Przymknij oko na śmieci (na następną wyprawę postanowiłam wziąć worek, poświęcić 30min i pozbierać trochę tych śmieci-to w podziękowaniu za cudowne chwile, które ta wyspa mi dała), bezdomne psy (tak wiele ich nie widziałam, jak to opisują inni), plaże (czyste są, tylko musisz poszukać).

Otwórz oczy na jej piękne lasy, góry, morze i daj się ponieść jej drogami. Znajdziesz tam zieleń, błękit morza, ciszę i wspaniałe trasy na wycieczki piesze i rowerowe.

Wsiadając na prom miałam nieodparte wrażenie, że ona coś jeszcze kryje.
Przyszło lato, inne wyprawy, ale w głowie wciąż miałam myśli o tym miejscu. Jakby mnie ciągle wołało: „wróć do mnie, polubiłyśmy się, chcę ci jeszcze wiele pokazać, znajdziesz tu czego szukasz, bo postanowiłaś postarać się bardziej”.

I wróciliśmy lepiej przygotowani. Znów odkryliśmy wiele pięknych perełek Salaminy, ale o tym w drugiej części o niej.
cdn…

Pozdrowerek Sylwia i Paweł
Zdjęcia prywatne autorów tekstu.

Rowerowe szlaki na Salaminie cz.II

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne