Strona głównaTurystykaGrecja oczami PolakówMonemwasia – miasto ukryte na greckiej wyspie

Monemwasia – miasto ukryte na greckiej wyspie

Monemwasia bowiem to chyba najbardziej spektakularne miejsce, oprócz oczywiście Meteorów, jakie udało mi się do tej pory odwiedzić.

Zanim jednak przejdę do tego zamkowego miasteczka, wspomnę pokrótce o miejscach, w których udało nam się troszkę zagościć w czasie naszej trzydniowej wycieczki.

Jako pierwsza pojawiła się przed naszymi oczami Limeni. Ta zaciszna i bajeczna kraina charakteryzuje się obrazkowymi widokami. Lazurowo – błękitna woda z dzikimi kamienistymi miejscami do kąpieli morskiej oraz kilka tawern bez wątpienia spodoba się samotnikom i osobom szukających spokoju. Wałęsając się przez godzinkę po okolicy trudno tu znaleźć jakiś sklep z pamiątkami czy nawet market lub kiosk. Jego wyjątkowość polega natomiast na tym, że znajduje się tutaj kompleks kamienistych i uroczych budynków. Natomiast gdy spojrzymy do góry, na wzniesieniu widać ruiny Pałacu Petrobei.

Po cudownym czasie w Limeni udaliśmy się do Itilo na krótkie plażowanie i przegryzienie własnoręcznie robionych pit z przepysznym nadzieniem.

Następny postój odbył się w kolorowym Gythio i trwał 1-2 godzinki. Miasto to jest największym miastem Mani nad Zatoką Lakońską na Peloponezie. Spacer po okolicy i poznanie jego różnobarwnej neoklasycznej architektury sprawia, że czuć tutaj klimat wyspiarskiego powietrza.

W drodze zaś do Neapoli, gdzie mieści się nasz hotel minęliśmy kolejną atrakcję turystyczną. Jest nią wrak statku Dimitrios. Został on wyrzucony na brzeg pod koniec 1981 roku i do dnia dzisiejszego jego historia jest owiana tajemnicą. Uznaje się jednak, iż statek był wykorzystywany do przemycania różnych rzeczy.

Drugi dzień poświęcony został urokliwej wysepce Elafonissos, gdzie mieści się jedna z najpiękniejszych plaż o turkusowej wodzie. Ten raj nazywa się Simos. Na terenie plaży znajdziemy jeden z największych prywatnych campingów. Jeśli ktoś lubi klimaty namiotowo-biwakowe odsyłam do zapoznania się z ofertą na stronie: http://simoscamping.gr

Na plaży spędziliśmy około 4 godzin. Tutaj można naprawdę poczuć się jak na Karaibach. Następnie mieliśmy 2 godziny czasu wolnego na spacer, spotkanie z kaczkami i posiłek w portowej wiosce.

I nadszedł wreszcie trzeci dzień i moja oczekiwana – urocza Monemwasia. Ostatnimi czasy stała się ona bardzo intrygującym miejscem i przyciąga uwagę nie tylko turystów, ale także mieszkańców pobliskich miejscowości. Powodem tego stanu rzeczy jest to, że wioska ukryta jest za skalistym murem, za którym odkryjemy średniowieczne bogactwa. Z zamkowych ruin roztacza się oszałamiający widok, a kamienne rezydencje i brukowane uliczki powodują, że na każdym kroku czuć niesamowitą atmosferę tamtych czasów.

Monemvasia oddalona jest od Aten o około 300 kilometrów i znajduje się na wyrastającej z morza wielkiej skale mierzącej około 300 metrów n.p.m. u wybrzeży Peloponezu. Często też określana jest jako Gibraltar Wschodu. Ze stałym lądem jest połączona jedynie wąskim groblem. To także jedyne wejście do miejscowości ze stałego lądu. Sama zresztą nazwa pochodzi od zwrotu moni emvasis -„jedno wejście”.

Powstanie tej unikatowej osady datuje się na 583 rok i jej podstawowym zadaniem była ochrona mieszkańców m.in. przed ludami słowiańskimi. Historia mówi, że od czasów bizantyjskich do XIX wieku Monemvasia odgrywała ważną rolę dla większego regionu. Największy wpływ na nią miały 700letnie rządy Cesarstwa Bizantyjskiego. Podczas rządów zbudowano około 800 domów i 40 kościołów. Następnie obszar ten był także pod panowaniem Franków, Wenecjan, Turków. Był nawet okres, kiedy otrzymało status częściowo niezależnego miasta-państwa i było zamieszkiwane przez ponad 50 tys. ludzi. 1 sierpnia 1821 weszło w skład powstającego państwa greckiego. W dalszych latach zaczęło się wyludniać, popadać w ruinę i traciło swoją pozycję jako nadmorskie miasto handlowe. Główną przyczyną tego stanu było powstanie Kanału Korynckiego w 1893 roku. W okresie II Wojny Światowej w mieście mieszkało już tylko 80 rodzin.

Monemvasia składa się z dwóch części: Dolnego Miasta, które obecnie zamieszkuje tylko 10 rodzin, oraz Górnego niezamieszkiwanego od 1911 roku. Obydwie części połączone są brukowanymi uliczkami i schodami, a w starych odrestaurowanych domach znajdują się tawerny, restauracje, sklepy z pamiątkami czy małe skromne hoteliki. Klimat tego miejsca potęguje dodatkowo to, iż nie ma możliwości wjechania tutaj samochodem ani żadnym innym pojazdem łącznie z rowerem. Już od bramy na głównej uliczce przywitają nas wszechobecne koty, wskazując nam drogę do nielicznych lecz bardzo urokliwych zabytków.

W Dolnym Mieście w centrum miasta znajdziemy plac (Platia Tzamiou) ze studnią i armatą oraz największą katedrą pod wezwaniem Chrystusa Pojmanego (Mitropolisa Elkomenosa Chistosa) z XIII wieku. Do innych zabytków należą m.in. meczet zbudowany przez Turków w XVIw. , w którym obecnie mieści się muzeum, bazylika Panagia Mirtidiotissa z cennymi rzeźbami, kościół Matki Boskiej (Panagia Chrisafitissa) czy Św. Mikołaja (Agios Nikolaos), gdzie dawniej mieściła się przez lata szkoła.

W Górnym Mieście zaś natkniemy się chociażby na świątynie bizantyjską Św. Zofii (Agia Sofia). Jej charakterystyczną cechą jest to, że zbudowano ją na najwyższym szczycie skały skąd widać wielką przepaść biegnącą ku morza.

Przez 5 godzin mieliśmy przyjemność zatopić się całkowicie w tej zamkowej atmosferze. Cudownie było spacerować po jej ulicznych labiryntach i odkrywać w nich ukryte średniowieczne skarby. Podziwiając widok z góry na morze i na Dolne Miasto miało się poczucie jakby czas się po prostu zatrzymał.

To miejsce bez wątpienia pozwala na chwilę się zatrzymać. Bez wątpienia składnia do refleksji na temat codzienności i wskazuje upływający nieubłaganie czas.

Tekst, zdjęcia: Agnieszka Płotkowska

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne