Strona głównaAktualnościPolskaKomisja Europejska chce srogo ukarać Polskę

Komisja Europejska chce srogo ukarać Polskę

Za niewdrożenie dyrektyw dotyczących opłat lotniskowych i energii elektrycznej chce Polskę ukarać Komisja Europejska. Dzienne kary, o jakie wnioskuje, to kilkadziesiąt tysięcy euro za każdą z dyrektyw. Sprawę rozstrzygnie ostatecznie Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc spośród 27 pod względem dostosowywania prawa. – Najbardziej cierpią takie sektory jak transport, ochrona środowiska, sektor finansowy – mówi Ewa Synowiec, dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Dyrektywa energetyczna jest elementem III pakietu energetycznego i wymusza konkurencję na rynku energii. Przepisy dotyczące portów lotniczych gwarantują przejrzysty i niedyskryminujący sposób ustalania opłat lotniskowych, co ma bezpośrednie przełożenie na ceny biletów.

Komisja Europejska wnioskuje o karę dla Polski w wysokości 75 tys. euro za niewdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej opłat lotniskowych oraz 84 tys. 378 euro za niepełne wdrożenie dyrektywy dotyczącej energii elektrycznej. W obu przypadkach termin upłynął w marcu ubiegłego roku.

Eksperci przestrzegają, że ewentualna kara może dopiero zapoczątkować serię kłopotów. W kolejce czekają kolejne niewdrożone jeszcze dyrektywy – wynika z Internal Market Scoreboard, czyli unijnego rankingu, który ocenia, jak kraje członkowskie transponują dyrektywy.

– Polska nie należy do krajów, które są w czołówce – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Ewa Synowiec, dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. – Wymaga się, aby deficyt nietransponowanych dyrektyw wynosił 1 proc. Polska niestety w tych rankingach ma więcej [1,5 proc. – przyp. red]. Myślę, że jest tu jeszcze duży potencjał, żeby poprawić tę sytuację.

Zgodnie z rankingiem, w przypadku Polski prowadzone są 42 procedury dotyczące nie wdrożenia lub błędów przy transportowaniu unijnych dyrektyw.

Najwięcej tracą na tym firmy działające w takich sektorach jak transport, ochrona środowiska i sektor finansowy. Zdaniem Ewy Synowiec problemem, nie tylko w Polsce, jest długa i skomplikowana droga legislacyjna.

– Tempo transpozycji zależy od tradycji legislacyjnej w poszczególnych państwach. Być może są pewne opóźnienia nie na odcinku rządowym, ale w parlamencie, który zazwyczaj wnosi poprawki do proponowanych ustaw, które transponują dyrektywy – twierdzi dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Jak wynika z wyliczeń KE, Unia Europejska mogłaby zyskać dodatkowe 4 proc. PKB, gdyby wszystkie kraje członkowskie na czas wdrażały dyrektywy. Zdaniem Ewy Synowiec to jedno z najtańszych i najszybszych narzędzi pozwalających pobudzić gospodarkę. Większość z nich ma ułatwić funkcjonowanie na wspólnym rynku, czyli ujednolicić przepływ towarów i usług.

– To nie polega na pompowaniu ogromnych pieniędzy w gospodarkę, tylko na wykonywaniu zadania legislacyjnego, które później i tak jest niezbędne. Więc to wielka rezerwa w tych trudnych czasach, która mogłaby przynieść dodatkowy wzrost – mówi Synowiec.

Komisja Europejska regularnie monituje postępy poszczególnych krajów we wdrażaniu unijnych dyrektyw.

– Najpierw są ostrzeżenia, że nie transponowaliśmy dyrektywy na czas albo transponowaliśmy ją niepoprawnie, bo inne kraje, inni użytkownicy jednolitego rynku się skarżą, że to kreuje jakieś bariery w relacjach gospodarczych z Polską – przypomina przedstawicielka KE. – Gdy takie polubowne ostrzeżenia nie pomogą, to wtedy Komisja Europejska rozpoczyna procedurę o naruszenie, a gdy to nie pomoże, kieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

logo newseria

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne