Strona głównaRozmaitościArtykuły i opinieKiedy zabawa ustępuje miejsca ciszy

Kiedy zabawa ustępuje miejsca ciszy

Zanim karnawał wpisał się w chrześcijański kalendarz, jego duch żył już w starożytnych cywilizacjach. Ludzie od zawsze potrzebowali czasu na świętowanie. Na przekroczenie norm. Na chwilę zapomnienia. Ale potrzebowali też ciszy, postu i refleksji. Z tej równowagi między zabawą a wyrzeczeniem narodził się karnawał – czas radości przed Wielkim Postem. Jego historia pokazuje, że śmiech i wyciszenie od wieków idą obok siebie.

Od starożytnych świąt do chrześcijańskiego karnawału

Źródeł okresów zabawy można doszukiwać się już w starożytności. W Egipcie i Mezopotamii organizowano święta ku czci bogów, podczas których ludzie przebierali się, uczestniczyli w procesjach i przekraczali obowiązujące normy. W starożytnej Grecji i Rzymie popularne były Dionizje i Saturnalia – uroczystości związane z płodnością i winem. Ludy starożytne znały zarówno różne formy świętowania, ale też okresy postu, w których odmawiano sobie przyjemności, by przebłagać bogów lub zastanowić się nad własną kondycją. Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa podział ten został uregulowany w kalendarzu liturgicznym i stąd mamy w nim karnawał jako okres zabaw i uciech wszelkiego rodzaju, poprzedzający Wielki Post, czyli czas pokuty i wyrzeczeń.

Słowo „karnawał” może wywodzić się z łacińskiego „carne vale” lub „carne levare”, co oznacza „pożegnanie mięsa”. Istotą karnawału od najdawniejszych czasów było zawieszenie norm – na czas karnawału żebrak mógł zostać królem, król – żebrakiem. Wtedy też nie obowiązywał umiar w jedzeniu, piciu oraz cielesnych rozkoszach. Powaga i szacunek wobec instytucji i hierarchii przestawała mieć znaczenie. W czasie karnawału obchodzono tzw. święta głupców i osłów, podczas których np. wybierano fałszywego biskupa, a nawet papieża i parodiowano kościelne i feudalne rytuały. Święta głupców ostatecznie zlikwidowano przez Kościół już w XV wieku, ale część obyczajów z nich znanych przeniknęła do późniejszych europejskich tradycji karnawałowych.

Zapusty i ostatki – polski czas „szalonych dni”

Polskie tradycyjne określenie na karnawał to Zapusty. Od święta Trzech Króli lub Nowego Roku do Środy Popielcowej to okres poluzowania norm. W tradycji ludowej panował zwyczaj przebierania się za Cyganów, Kozaków, Żydów, muzykantów, niedźwiedzie, konie, kozy czy bociany. Tzw. baby cząbrowe, czyli zamaskowane przekupki napastowały przechodniów na ulicach miast. Miały one przywoływać wiosnę i odgrywały różne zabawne scenki. Czasem też wędrowano po domach i „porywano” gospodarza, który musiał się potem „wykupić”.

wielki post
fot. Mięsopusty – przebierańcy / Stanisław Kusza – wikimedia.org

Kiedy nadchodził mięsopust czyli ostatki, od Tłustego Czwartku do wtorku tuż przed Środą Popielcową i rozpoczęciem trwającego aż do Wielkanocy Wielkiego Postu, szczególnie hucznie imprezowano i dokonywano niepohamowanej konsumpcji. Ten czas nazywany był „szalonymi dniami”. Ostatki nazywano także „śledzikiem” lub „podkoziołkiem”. Podczas Ostatków tańce, obżarstwo i pijaństwo trwały bez końca, gdyż chciano zaspokoić własne zachcianki przed surowym Wielkim Postem. Zajadano się tłustymi potrawami, gdyż twierdzono, że kto ich nie zje, temu nie będzie sprzyjać szczęście. A jak symbolicznie kończono w polskich tradycjach karnawał? We wtorek o północy posypywano podłogę popiołem lub do karczmy albo izby wbiegał chłop z rybim szkieletem zawieszonym na żerdzi. Oznaczało to, że rozpoczyna się Wielki Post i czas zacząć przygotowania do Wielkanocy.

Wtedy następuje cisza…

Wraz z nadejściem Środy Popielcowej zapominamy o jeszcze niedawnych zabawach i hulankach. W tym dniu trafia do nas szczególna przestroga o przemijalności życia – „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz…”. Popielec przez długi czas był świętem, w którym wierzenia chrześcijańskie przeplatały się z ludowymi. Wierzono, że popiół poświęcony w Środę Popielcową ma właściwości lecznicze. Wraz z końcem karnawału, zabawy milkły. Huczne tańce i śpiewy, zastępowano spokojniejszymi rozrywkami, jak gra w kości czy karty. Sam post, który się wówczas zaczynał, był bardziej surowy niż współcześnie. W Środę Popielcową w kościele nie mogło zabraknąć nikogo. Na Mszy pojawiali się zarówno ludzie biedni, jak i możni – w ten dzień wszyscy byli sobie równi i jednakowo ubodzy. Wszyscy w przekonaniu o swojej marności jako istocie przemijalnej stawali przed kapłanem, by dać sobie posypać głowę popiołem. Na początku XX stulecia istniał także zwyczaj, wedle którego księża podczas mszy świętej w Środę Popielcową przekazywali popiół wiernym. Przedstawiciel rodziny otrzymywał odrobinę i zamykał w modlitewniku. Następnie, po powrocie do domu, obsypywał popiołem resztę domowników. W Środę Popielcową, tuż przed północą zastępowano, jeszcze chwilę temu spożywanie tłuste posiłki, skromnymi i drobnymi porcjami. Postne posiłki były mało sycące i raczej niezbyt smaczne. Jedzenie miało jedynie pozwolić człowiekowi przeżyć, nie zaś sprawiać przyjemność. Najczęstszymi potrawami spożywanymi nie tylko w Popielec, ale i przez cały okres Wielkiego Postu były śledzie, gotowane brukiew i rzepa, kwaszona kapusta, pamuła (zupa owocowa), czy żur ze specjalnie przygotowywanego zakwasu z żytniej mąki. W noc przed Popielcem, gdy mężowie wracali z karczm, gospodynie domowe czyściły garnki i patelnie z pozostałości po zwierzęcym tłuszczu tak, aby podczas posiłku nie natknąć się nawet na odrobinę niedozwolonego pokarmu. Całe nadchodzące czterdzieści dni miało być „zaciskaniem pasa”, a Polacy bardziej do serca brali sobie post jakościowy niż ilość spożywanych pokarmów. Ze Środą Popielcową wiąże się również postny obyczaj zwany „kaszą krzyżową” – przed snem należało uczynić znak krzyża i położyć się spać bez kolacji.

Środa Popielcowa – koniec zabawy, początek ciszy

wielki post
fot. pixabay

Środa Popielcowa, która ‍rozpoczyna Wielki Post, ma długą i‌ bogatą historię ‌w polskim kościele. Jej korzenie sięgają wczesnych wieków chrześcijaństwa, ‌kiedy to praktyka postu i pokuty była kluczowym elementem duchowego życia wiernych. Z czasem, ceremonia nawiązująca do‍ publicznej pokuty i refleksji nabrała szczególnego znaczenia, a jej forma i symbolika‌ ewoluowały. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa post przed Wielkanocą trwał zaledwie 40 godzin. Obejmował Wielki Piątek i Wielką Sobotę. W III wieku wydłużono go do całego tygodnia. W kolejnym stuleciu ukształtował się post 40-dniowy, na wzór Jezusa poszczącego na pustyni. Z postu wykluczano niedziele z uwagi na ich świąteczny charakter. W V i VI wieku przyjęto zwyczaj rozpoczynania Wielkiego Postu w niedzielę, na sześć tygodni przed Niedzielą Palmową, i kończenia go w Wielki Czwartek. Ten porządek zmienił w 604 roku papież Grzegorz Wielki.  Zarządził on bowiem, że początek cyklu wielkopostnego ma przypadać na środę poprzedzającą pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. I tak do dziś wierni kościoła rzymsko – katolickiego w środę rozpoczynającą okres Wielkiego Postu uczestniczą w liturgii, podczas której kapłan posypuje ich głowy popiołem.

Zwyczaj posypywania głowy popiołem pochodzi z tradycji żydowskiej. W Kościele praktykowano go co najmniej od połowy V w., kiedy to pokutnicy odbywali spowiedź, a następnie ich głowy posypywano popiołem, kropiono ich wodą święconą i wręczano im szaty pokutne. Po litanii wypędzano ich na zewnątrz kościoła. Od VII stulecia obrzęd ten sprawowany był w środę poprzedzającą pierwszą niedzielę wielkiego postu. Jednak dopiero ok. X w. przyjął się zwyczaj, wedle którego w środę, która rozpoczyna okres wielkopostny, biskupi i prezbiterzy posypują popiołem głowy wiernych. Oficjalne utwierdzenie przez papieża zyskał u schyłku XI w. za czasów Urbana II. Wtedy też dzień ten zaczęto formalnie nazywać Środą Popielcową. Co ciekawe Święto ostatecznie uprawomocniono dopiero w XVI w. w następstwie reformy liturgicznej Soboru Trydenckiego.

Skąd wziął się zwyczaj posypywania głów popiołem?

Posypanie popiołem w XIX- Julian Fałat, Popielec, 1881 / wikipedia.org

Popiół jako znak żałoby i pokuty był znany już w starożytności. Funkcję taką pełnił m.in. w obrzędach religijnych starożytnego Egiptu czy Grecji, a także w tradycji żydowskiej, skąd przeniknął do chrześcijaństwa. Podczas posypywania popiołem głowy pokutnika, kapłan parafrazuje słowa z Księgi Rodzaju: „Pamiętaj człowiecze, że jesteś prochem i w proch się obrócisz; czyń pokutę, abyś miał życie wieczne” (3,19). Tak więc bezpośredni związek z tekstem Księgi Rodzaju jest oczywistym powodem zastosowania popiołu jako symbolu pokuty. Papież Urban II uściślił związek żałoby i nawrócenia z liturgią męki i śmierci Chrystusa. Ustalił bowiem, że popiół, którym posypywane będą głowy wiernych, pochodzić ma z palm poświęconych w Niedzielę Męki Pańskiej poprzedniego roku, tym samym silniej powiązał symbolikę żałobno-pokutną z odrodzeniem i zmartwychwstaniem. Popiół symbolizuje w chrześcijaństwie wszystko to jednocześnie. Warto również przypomnieć, że rytuał ten, mimo swojej prostoty, ma ogromne znaczenie dla duchowego‍ życia wielu osób. Pomaga w: refleksji nad przeszłością, przygotowaniu na nadchodzący okres postu, wzmocnieniu relacji z Bogiem. To nie‌ tylko symbol, ale ‍i realna zachęta do przemiany duchowej, skłaniająca do podejmowania wyzwań oraz rezygnacji z różnego rodzaju przeszkód na drodze ‌do świętości. Środa Popielcowa jest początkiem 40-dniowego okresu przygotowania do Wielkanocy, co‍ nadaje temu dniu dodatkowego znaczenia. W‍ tym czasie wierni podejmują różnorodne postanowienia, które‌ mogą być odzwierciedleniem osobistych wartości i przekonań. Od wieków bowiem wierni przez okres Wielkiego Postu starali się żyć elementarnymi chrześcijańskimi zasadami: jałmużną, pokutą i modlitwą zgodnie z benedyktyńską regułą „Módl się i pracuj”.

Półpoście – dzień Garkotłuka

Wyjątkiem od tych surowych reguł był jedyny w Poście dzień, określany jako półpoście lub śródpoście. Było to zawieszenie na jeden dzień surowych reguł Wielkiego Postu, obwieszczany przez młodych chłopców chodzących po wsiach i miastach z głośnymi kołatkami. Zwyczajem tego dnia było też rozbijanie glinianego garnka z popiołem przed kawalerami, pannami lub o odrzwia ich domostw, wraz z okrzykiem: „półpoście, Mości Panie/Mości Pani”, co czasem wywoływało niesnaski. Dzień ten zyskał miano Dnia Garkotłuka. Był to jednak obyczaj świecki. Następnego dnia wracały powaga i połączone z praktykami oraz nabożeństwami wielkopostnymi oczekiwanie na Wielkanoc.

fot. M. Jaszczolt/Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie

Kulminacyjnym punktem Wielkiego Postu jest Wielki Piątek, czyli jedyny w roku dzień w tradycji chrześcijańskiej, w którym nie sprawuje się Mszy świętej, a w kościołach milkną dzwony i dzwonki liturgiczne. To również dzień ścisłego postu i to zarówno jakościowego (bezmięsny), jak i ilościowego (trzy posiłki w tym jeden do syta). W Wielki Piątek niektórzy wierni przez cały dzień nie pili nawet wody. W kalendarzu liturgicznym Wielki Piątek jest dniem śmierci Chrystusa – to najcichszy i najbardziej refleksyjny moment w całym roku. Ale o tym następnym razem…

Opracowała Agata Synowiec

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne