Ekskluzywna ateńska dzielnica Kolonaki przeżywa niespodziewany odpływ galerii sztuki. Miejsce, które przez lata uchodziło za kulturalne serce stolicy Grecji, zaczyna tracić na znaczeniu. Powodem są gwałtownie rosnące czynsze, które uniemożliwiają wielu właścicielom galerii dalsze funkcjonowanie w tej lokalizacji.
W czasie kryzysu finansowego w Grecji Kolonaki przyciągało zarówno uznane galerie, jak i nowe inicjatywy artystyczne, dzięki znacznemu spadkowi cen wynajmu. Jednak po ponad dekadzie sytuacja uległa radykalnej zmianie. Wraz z odrodzeniem rynku nieruchomości i wzrostem wartości lokalów, właściciele galerii stają dziś przed niemożliwymi do zaakceptowania warunkami odnowienia umów.
Przykładem tej tendencji jest Yiorgos Tzaneris z Genesis Gallery. Po 14 latach działalności przy ulicy Charitos musiał opuścić dotychczasową siedzibę po wygaśnięciu umowy najmu zimą 2024 roku. – To nie była moja decyzja – przyznaje. – Wielu właścicieli nawet nie podejmuje rozmów o nowym czynszu, dając jasno do zrozumienia, że wiedzą, iż nie jesteś w stanie zapłacić więcej.
Tzaneris przeniósł swoją galerię do Neapoli – dzielnicy, która okazała się nie tylko tańsza, ale i bardziej przyjazna. Jak podkreśla, zyskał lepszy kontakt z odbiorcami, większy ruch pieszych i łatwiejszy dostęp do parkingu.
Podobny los spotkał galerię Peri Technon, która od 2011 roku funkcjonowała przy ulicy Irodotou w Kolonaki. W 2024 roku właścicielka, Rallou Karteri, była zmuszona przenieść działalność do Exarchii, gdyż właściciel nieruchomości zdecydował o jej przeznaczeniu na użytek prywatny. – Dziś odwiedzają nas całe rodziny z dziećmi, co nigdy nie zdarzało się przy Irodotou – zauważa z zadowoleniem.
Z kolei Christina Androulidaki, prowadząca CAN Gallery, zdecydowała się na przeprowadzkę w pobliże placu Omonia. Dzięki tej zmianie potroiła przestrzeń wystawienniczą – z 100 do 320 metrów kwadratowych. – Kto chce kupić dzieło, i tak cię znajdzie – mówi, podkreślając, że prestiż adresu nie jest już jedynym wyznacznikiem sukcesu.
Zjawisko to wpisuje się w szerszy proces transformacji rynku sztuki w Atenach. Rosnące koszty zmuszają właścicieli galerii do szukania nowych, bardziej elastycznych przestrzeni, co paradoksalnie sprzyja decentralizacji kultury i ożywieniu mniej oczywistych części miasta.







