Strona głównaAktualnościWywiady„Sztuka zostawia ślad, nie musi wszystkiego tłumaczyć” - rozmowa z Lechem Majewskim

„Sztuka zostawia ślad, nie musi wszystkiego tłumaczyć” – rozmowa z Lechem Majewskim

Podczas wieczoru autorskiego po projekcji filmu pt. „12 obrazów zniewolenia”, zaprezentowanego ateńskiej publiczności, odbyło się spotkanie z jego twórcą – Lechem Majewskim. Była to nie tylko okazja do obejrzenia wyjątkowego dzieła, lecz także do bezpośredniej rozmowy z artystą, którego twórczość od lat porusza widzów na całym świecie.

W rozmowie dla POLONORAMY twórca opowiada o kulisach powstania filmu, inspiracji twórczością Jacka Malczewskiego oraz o własnym rozumieniu sztuki jako przestrzeni dialogu ponad czasem. Majewski dzieli się także refleksją nad formą wizualnej poezji, odbiorem filmu przez ateńską publiczność oraz uniwersalnym językiem symboli.

Skąd narodził się pomysł na ten film?
Pomysł nie wyszedł ode mnie. To dyrektor Muzeum Narodowe w Poznaniu zaprosił mnie do współpracy. Muzeum posiada jedną z największych kolekcji prac Jacek Malczewski i dyrektor uznał, że jestem w pewnym sensie kontynuatorem jego poetyki oraz sposobu myślenia symbolicznego. Zaproponował mi stworzenie wizualnego dialogu z Malczewskim. To od razu trafiło na podatny grunt, bo od dawna bardzo cenię jego twórczość i czuję z nią bliskość.

Czy od razu podjął Pan decyzję o realizacji filmu?
Nie do końca. Powiedziałem dyrektorowi, że film to bardzo kosztowne przedsięwzięcie – wymaga zespołu, kostiumów z różnych epok, scenografii. To są naprawdę duże pieniądze. On odpowiedział, że spróbuje znaleźć środki. Po naszym spotkaniu napisałem pierwszy szkic scenariusza, ale byłem przekonany, że realizacja nie dojdzie do skutku. Tymczasem po około półtora roku dyrektor wrócił z informacją, że finansowanie się znalazło. To było dla mnie zaskoczenie – i wtedy natychmiast ruszyliśmy z produkcją. Budżet był ograniczony, ale wystarczający.

Film ma bardzo nietypową formę – bardziej poetycką niż narracyjną. Skąd taki wybór?
Bo sztuka powinna czasem wstrząsnąć widzem, zmusić do spojrzenia z innej perspektywy. Tak właśnie widzę Malczewskiego i historię Polski. Zastanawiałem się, jak wyzwolić postaci z jego obrazów z melancholii. Wyobraziłem sobie, że wychodzą przez na wpół otwarte okno i ruszają w podróż – przez Syberię, przez czas.

Dokąd prowadzi ta droga?
Do współczesności. Malczewski zmarł po I wojnie światowej, więc jego historia się tam kończy. Ale pomyślałem: co by było, gdyby bohaterowie jego obrazów – ludzie, którzy przeszli przez cierpienie, zesłania, walkę o Polskę – przyszli dzisiaj i zobaczyli nasz świat? To było dla mnie bardzo ważne pytanie.

W filmie wyraźnie pojawia się też obraz współczesności – zderzenie z nowoczesnym światem.
Tak, bo to nie jest tylko opowieść o przeszłości. To spotkanie dwóch artystów. Malczewski opowiada do pewnego momentu, a ja tę opowieść kontynuuję własnymi oczami. W pewnym sensie napisałem do niego list. Obudziłem się o czwartej rano i zacząłem pisać – jak do żywego człowieka. Bo ja nie do końca wierzę w śmierć. Ludzie, którzy odeszli, wciąż w nas żyją, coś nam szepczą. Czasem są bardziej obecni niż ci, którzy fizycznie istnieją.

Niektórzy widzowie mówią, że momentami czują się zagubieni w tej formie.
To naturalne. To nie jest klasyczny film fabularny. To poezja wizualna. Ja z kolei często gubię się w zwykłych filmach – nudzą mnie, bo panuje w nich chaos narracyjny. W poezji się nie gubię. Ona albo zostawia ślad, albo nie. Nie wszystko musi być nazwane czy zwerbalizowane – ważniejsze jest to, co zostaje w człowieku.

Jakie są reakcje publiczności?
Bardzo różne, ale wiele osób podchodzi do mnie po projekcjach i mówi, że film zrobił na nich duże wrażenie. Słyszałem sporo głosów zachwytu, zwłaszcza od ludzi związanych ze sztuką. Pokazuje to, że sztuka potrafi przekraczać granice. A symbole są na tyle uniwersalne, że trafiają do widzów niezależnie od ich doświadczeń. Sztuka łączy. Historia jest punktem wyjścia, ale chodzi o coś więcej – o emocje, przeżycia, o to, co wspólne dla wszystkich.

Marzena Mavridis

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne