System satelitarny Copernicus opublikował zdjęcia pokazujące skalę pożarów, które od trzech dni trawią środkową i wschodnią część wyspy Chios. Według wstępnych danych spłonęło już od 2 000 do 2 500 hektarów (czyli 20–25 kilometrów kwadratowych). Pełna ocena zniszczeń będzie możliwa dopiero po całkowitym opanowaniu żywiołu.
Wyspa została objęta stanem wyjątkowym, a akcja gaśnicza trwa bez przerwy. W działaniach bierze udział 444 strażaków – cały dostępny personel z Chios, wspierany przez jednostki z Aten, Salonik, Kawali oraz Lesbos. Na miejscu pracuje także 85 wozów strażackich, 30 ochotników, dwa samoloty, sześć śmigłowców, a także sprzęt ciężki i cysterny dostarczone przez wojsko i władze lokalne.
Rzecznik straży pożarnej, Vasilis Vathrakogianis, poinformował we wtorek, że sytuacja znacznie się poprawiła, wyrażając nadzieję, że do środy pożary zostaną opanowane. Obecnie działania koncentrują się na dogaszaniu ognisk w centralnej i południowej części wyspy.
Jeszcze bardziej optymistyczne stanowisko przedstawił gubernator regionu Morza Północno-Egejskiego, Kostas Moutzouris, który w rozmowie z Kathimerini stwierdził, że etap alarmowy został już zakończony.
Zagrożone mastiha i podejrzenie podpaleń
Jak poinformował Giorgos Toumbos, prezes Związku Producentów Mastiha z Chios, mimo że niektóre ogniska osłabły, wciąż pojawiają się nowe zarzewia ognia. Na szczęście, jak dotąd plantacje drzew mastyksowych, z których pozyskiwana jest słynna żywica – mastiha, nie ucierpiały w dużym stopniu.
Ze względu na podejrzenie podpalenia, ponieważ w niedzielę w krótkim czasie wybuchło aż pięć pożarów leśnych, na wyspę wysłano specjalną jednostkę Dyrekcji ds. Przestępstw Podpaleń (DAEE).
Służby pozostają w pełnej gotowości, a mieszkańcy i rolnicy z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń, licząc, że żywioł zostanie ostatecznie opanowany bez większych strat w uprawach i infrastrukturze.








