30-letni Artur opuścił w piątek ciężkie greckie więzienie gdzie pobity przez policję, po jednodniowym procesie miał odbyć karę dożywocia. Całość okazała się mistyfikacją, którą przed greckim sądem obnażył Krzysztof Rutkowski i jego ekipa.
Grecka policja wtargnęła w 2010 roku do greckiego mieszkania Artura i wyciągnęła go z zarzutem współudziału w morderstwie.
– Byłem bity na komisariacie, torturowany i zmuszany do przyznania się. Po dwudniowych nocnych przesłuchaniach bez tłumacza kazano mi podpisać dokument by wyjść na wolność kiedy podpisałem okazało się, że nie mam żadnych szans na dalsze życie na wolności – napisał do Trybunału Praw Człowieka Pan Artur.
Miał nadzieję na uniewinnienie przed greckim sądem ale ten zebrał się w 2010 roku o godzinie 9 rano i po jednodniowym 15 godzinnym procesie tuż przed północą skazał Artura na dożywocie. A razem z nim dwóch Bułgarów, z którymi rzekomo miał zabijać.
Zrozpaczona matka Artura zgłosiła się do Krzysztofa Rutkowskiego w 2014 roku. Ten osobiście poleciał do Aten by rozpoznać sytuację. Jego ludzie rozpoczęli w całej Europie działania poszukiwawcze rzekomej ofiary. A dodatkowo rozpoznanie związane z analizą całej sprawy.
– Nawiązaliśmy kontakt z kobietą, która z Polski poprzez Interpol zgłosiła rzekome zabójstwo. A podczas rozmowy telefonicznej agenci nagrali, że tak na prawdę nie wiedziała kiedy i od kogo dowiedziała się o tym rzekomym zabójstwie – tłumaczy agent Rutkowskiego.
– Powiedziała, że mieszkała w Grecji i jakaś sąsiadka jej o tym powiedziała ale nie pamięta, która i jak się nazywa- taką wypowiedź głównego świadka oskarżenia nagrali Ludzie Rutkowskiego.
W obronę Artura zaangażowała się Polska Ambasada w Atenach. Proces w Sądzie Apelacyjnym w Pireusie obserwował portal Patriot24.net.
– Artur skuty z Bułgarami był doprowadzany jak najcięższy bandyta. Na sali sądowej przy drzwiach stali policjanci z pistoletami przygotowanymi do strzału. Sędzia traktowała jego linię obrony jako fałszywą i była bardzo wrogo do niego nastawiona – relacjonuje Robert Rewiński, redaktor naczelny Patriot24.net.
Ale dowody zebrane przez ekipę Krzysztofa Rutkowskiego okazały się w tym procesie przełomem. Odezwał się do Rutkowskiego człowiek, który widział rzekomą ofiarę wśród bezdomnych w Atenach.
Rutkowski przekazał do greckiego sądu dane osobowe i numer telefonu tego świadka. Oraz zeznanie kolejnego Polaka, który odezwał się do jego biura.
– Ta Bożena zgłaszająca całą sprawę do Interpolu pracowała w naszym hotelu w Grecji. Pracowała bardzo słabo, były z nią kłopoty więc została zwolniona. Wtedy zaczęła się mścić na swojej koleżance, która była w związku z jednym z tych Bułgarów. A ponieważ Artur był ich przyjacielem to zemściła się na wszystkich wymyślając zabójstwo i wykorzystując swojego zięcia pracującego w Interpolu do realizacji zemsty – tłumaczy agent Rutkowskiego.
Te zeznania złożone przed greckim sadem okazały się być przełomowe. Zdenerwowana sędzia przerwała posiedzenie domagając się pilnego spotkania z wszystkimi sędziami i ławnikami.
Przerywając jeszcze dwukrotnie posiedzenie ostatecznie przyjęła do protokołu dowody zebrane przez Rutkowskiego. I mocno zdenerwowana zakończyła posiedzenie.
– Panie Krzysztofie bardzo Panu dziękuje za pomoc. Jestem już w Polsce i jestem wolnym człowiekiem – zatelefonował w piątek do Krzysztofa Rutkowskiego szczęśliwy i wzruszony Artur.
– Spędziłem w więzieniu sześć lat za to czego nie zrobiłem. Teraz będę domagał się postawienia przed wymiarem sprawiedliwości kobiety, która msząc się doprowadziła mnie i moją rodzinę do tak strasznej sytuacji. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuje – dodaje wzruszony mężczyzna.
Wszelkie nowe informacje dotyczące tej sprawy będziemy przekazywać na bieżąco również poprzez naszego FACEBOOKA
Artykuł pochodzi z http://www.patriot24.net/







