Strona głównaRozmaitościArtykuły i opinieWielkopolska Gwiazdka: świąteczne zwyczaje, obrzędy i historie

Wielkopolska Gwiazdka: świąteczne zwyczaje, obrzędy i historie

Święta Bożego Narodzenia to jedne z najbardziej wyczekiwanych dni w roku. Wypełniają je rodzinne spotkania, ciepło tradycji oraz niezwykła atmosfera. W Wielkopolsce ten okres od dawna ma wyjątkowy charakter. Choć wiele zwyczajów jest podobnych do tych znanych w całej Polsce, to właśnie tutaj nabierają one własnego, lokalnego koloru. Wielkopolanie od pokoleń pielęgnują swoje obrzędy i rytuały, łącząc w nich wiarę, tradycję i folklor. Niektóre zwyczaje przetrwały w niezmienionej formie, inne zyskały nowe znaczenie, a część powoli odchodzi w zapomnienie. Warto przyjrzeć się bliżej temu, co sprawia, że Boże Narodzenie w Wielkopolsce miało i ma tak ciepły i niepowtarzalny klimat.

Od Godów do Gwiazdki – dawne nazwy i znaczenia świątecznych dni

W Wielkopolsce święta Bożego Narodzenia od zawsze obchodzono w szczególny sposób. Dawniej nazywano je Godami lub Gwiazdką. Słowo „Gody” było kiedyś bardzo popularne i oznaczało cały okres świąteczny – od Wigilii aż do Trzech Króli. W staropolszczyźnie odnosiło się to do czasu zabaw, radości i wspólnego świętowania. Z biegiem lat nazwa ta zanikła i przetrwała głównie wśród starszych mieszkańców wsi wielkopolskich.

Dziś prawie wszyscy mówią po prostu „Gwiazdka”. To słowo na stałe weszło do codziennego języka, nie tylko w Wielkopolsce, ale i w innych rejonach Polski. Odnosi się wyłącznie do Świąt Bożego Narodzenia i Wigilii. Dokładne pochodzenie tego określenia nie jest znane, choć najprawdopodobniej wiąże się z wigilijnym zwyczajem siadania do stołu w chwili, gdy na niebie pojawia się pierwsza gwiazda – zwana betlejemską. Słowo „Wigilia” wywodzi się z łaciny (vigilia) i oznacza „czuwanie” lub „oczekiwanie”, związane ze zmianami straży nocnej. W tradycji Kościoła katolickiego odnosiło się do modlitwy i przygotowania duchowego.

W Wielkopolsce przygotowania do świąt Bożego Narodzenia zaczynały się już na początku grudnia. To był czas wielkiego porządkowania i krzątaniny. Mimo mrozu i śniegu sprzątano całe gospodarstwa od podłóg po okna. Nawet drewniane chaty myto z zewnątrz, by symbolicznie oczyścić dom przed świętami.

w Wielkopolsce
fot. pixabay.com

Wraz z porządkami ruszały przygotowania w kuchni. Gospodynie wyrabiały ciasto na pierniki, które pozostawiam na kilka dni. Gotowano bigos, ucierano mak, suszono grzyby i sprawdzano smak kiszonej kapusty. Ze stawów wyciągano beczki z ogórkami, a z rzek i jezior wyławiano ryby. W spiżarniach gromadzono liczne potrawy, które przykryte były lnianymi ręcznikami – symbolem zapobiegliwości i domowego dobrobytu.

Cuda i wierzenia wigilijnej nocy w Wielkopolsce

W wigilijny wieczór, najdłuższy w roku, według dawnych wierzeń mogły wydarzyć się prawdziwe cuda. Mówiono, że ziemia otwiera się i ukazuje ukryte skarby. Nawet najcięższe kamienie i głazy drżały i poruszały się same. W lasach zakwitała paproć, a pod śniegiem pojawiała się trawa i kwiaty.

Zwierzęta budziły się ze snu zimowego i zarówno domowe jak i dzikie mogły przemawiać ludzkim głosem. Woda w studniach zamieniała się w miód lub wino, a strumienie i rzeki płynęły jak złoto i srebro. Wszystkie te cuda mogli jednak zobaczyć tylko ludzie bez grzechu. Na zwątpienie nie było tam miejsca, bo to właśnie wiara i głębokie przekonanie nadawały tej nocy niezwykłą moc.

W wigilijny dzień podobnie jak i w innych regionach kraju panowało przekonanie, że każde zachowanie ma wpływ na nadchodzący rok. Dlatego od rana należało się dokładnie umyć, najlepiej w najbliższym strumieniu lub w miednicy z monetą na dnie. Miało to przynieść zdrowie i siłę. Nie wolno było się kłócić ani wspominać dawnych urazów. Bowiem złość i gniew mogły sprowadzić pecha. W tym dniu należało wybaczać i zachować spokój. Zabronione było także pożyczanie czegokolwiek, nawet wśród najbliższych gdyż wierzono, że może to przynieść biedę w nowym roku.

Co ciekawe, żarty i psoty w tym dniu były jak najbardziej dozwolone. Często „kradziono na szczęście” narzędzia, które po świętach wracały do właścicieli. Zdarzało się, że ktoś zdjął bramę z zawiasów, zatkał komin albo rozebrał wóz i ułożył jego części na dachu. Takie figle wywoływały śmiech i podziw sąsiadów, a sprawcy mogli liczyć na szczęście przez cały rok.

W tradycjach, także wielkopolskich, panowało przekonanie, że pogoda i przyroda przepowiadają wydarzenia nadchodzącego roku. Jeśli wiatr wiał z zachodu, spodziewano się łagodnej zimy. Od wschodu – mroźnej i srogiej. Wróżono też urodzaj, zdrowie i powodzenie w miłości. Obserwacja niemal wszystkich zjawisk w przyrodzie mogła stać się przepowiednią. Gdy noc wigilijna była gwiaździsta, mówiono, że kury będą dobrze niosły, a latem plony obfite. Pochmurna noc zwiastowała obfite mleko od krów.

fot. dominatura.pl

Tego dnia młodzi chętnie wróżyli swój los, starając się odgadnąć, co przyniesie przyszłość i jakie czeka ich szczęście. W niektórych wsiach na północy Wielkopolski, na przykład w Wielkim Buczku, popularne było liczenie sztachetek w płotach. Wierzono, że ich liczba może przepowiedzieć powodzenie w nadchodzącym roku. Kierunek szczekania psów miał wskazywać, skąd nadejdzie ukochany. Odczytywano także przyszłość ze słomy lub siana spod obrusa: zielone źdźbło oznaczało szybki ślub, zwiędłe – długie oczekiwanie.

Wielkopolanie wierzyli, że w tę noc dusze zmarłych wracają do domów. Mogły pojawić się niewidzialnie lub przybrać postać wędrowców, żebraków, wiejskich dziadów albo wybranych zwierząt. Dlatego gospodynie zostawiały uchylone spiżarnie, szykowały wolne miejsce przy stole i pozostawiały resztki wigilijnych dań. Przy toastach rozlewano też trochę trunków dla niewidocznych gości. Ogień w palenisku utrzymywano przez całą noc, by dusze mogły się ogrzać. Z uwagi na obecność duchów nie wolno było szyć, prząść ani rąbać drewna. A zasiadając do stołu, dmuchano na krzesła, przepraszając duchy za zajęcie miejsca. Nawet ostre narzędzia używano ostrożnie, aby nie zranić ani nie przestraszyć niewidzialnych gości.

Świąteczne dekoracje i tradycje w wielkopolskich domach

W wielkopolskich domach podobnie jak w całej Polsce, podczas Wigilii ważną rolę odgrywały wiecznie zielone gałązki – jodłowe, sosnowe lub świerkowe. Wieszano je na płotach, drzwiach, stodołach, a także za świętymi obrazami. Były symbolem życia i zdrowia oraz dodawały otuchy w zimowe dni, przypominając o sile natury. W polskiej tradycji nad stołem wigilijnym wieszano także ścięty czubek drzewa, zwany podłaźnikiem, bożym drzewkiem, jutą lub wiechą. Zawieszano go czubkiem w dół i dekorowano, by wzmocnić jego magiczną moc. Na nim umieszczano jabłka, orzechy i cebule – symbole miłości, zdrowia, ochrony przed złem i dostatku. Ze słomy robiono bombki, aniołki i gwiazdy. Na podłaźnikach nie brakowało też światów z opłatka oraz specjalnie wypiekanych pierniczków. Często obwiązywano je słomianym łańcuchem, by zatrzymać moc dekoracji. Ozdoby przechowywano do kolejnej Wigilii, by zapewnić rodzinie szczęście i zdrowie.

Kolejnym ważnym elementem wystroju wiejskich izb były snopy zboża, słoma, siano oraz ziarna lnu, konopi, maku, grochu i fasoli. Snopy ustawiano w rogach izby lub wieszano pod powałą, a siano kładziono pod stołem. Słomę rozkładano na podłodze lub na ławach przy wigilijnym stole. Wszystko to miało przypominać o narodzeniu Dzieciątka Jezus w stajence i zapewnić obfite zbiory.

w Wielkopolsce
fot. kulturaludowa.pl

Zwyczaj strojenia choinki przywędrował do Wielkopolski po raz pierwszy pod koniec XVIII wieku z zachodnich Niemiec. Początkowo kultywowano go wśród mieszczan, a na terenach wiejskich pojawił się dopiero w okresie międzywojennym. Stopniowo, dzięki kontaktom międzyregionalnym, rozprzestrzenił się na pozostałe części Polski. Znaczącą rolę w jego popularyzacji odegrał Kościół katolicki, który widział w drzewkach symbol rajskiego drzewa. Drzewka dekorowano własnoręcznie wykonanymi ozdobami z słomy, bibuły, papieru, słodyczy, orzechów oraz owoców – najczęściej jabłek i pierników. Wykorzystywano także opłatki, które miały chronić dom przed złym losem.

Wigilijny stół pełen zwyczajów i potraw w Wielkopolsce

Wieczerza wigilijna była punktem kulminacyjnym dnia. Zaczynała się wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdy na niebie, przypominającej gwiazdę betlejemską, która wskazała drogę trzem Mędrcom. Wtedy wszyscy zasiadali do stołu, zajmując miejsca od najstarszej do najmłodszej, by zachować równowagę. Wierzono, że w ten sposób młodzi domownicy nie odejdą przedwcześnie z tego świata. Posiłek rozpoczynano od dzielenia się opłatkiem – starej tradycji, ściśle przestrzeganej w domach. Obrzęd ten nawiązuje do zwyczaju łamania się chlebem u Żydów oraz do wczesnochrześcijańskiego składania chleba ofiarnego na ołtarzu. Słowo „opłatek” pochodzi od łacińskiego oblatum i oznacza „dar ofiarny”. Jako pierwszy bierze opłatek gospodarz i dzieli się nim z domownikami, składając przy tym życzenia. Po krótkiej modlitwie wszyscy zasiadali do wspólnej wieczerzy. Na stole tradycyjnie podawano dziewięć potraw, choć czasem bywało ich siedem lub dwanaście. Jak opisuje Oskar Kolberg w „Wielkim Księstwie Poznańskim”:
„…Dają na stół dziewięć potraw. Są niemi: polewka z maku, groch polny kraszony olejem, kapusta kraszona olejem, grzyby suszone z olejem, śledź czasem smażony, kluski z jagłami, kluski słodkie z makiem, kruszki (gruszki) suszone i jabłka. Bogatsi jedzą nadto i ryby.”

Były to dania postne, przygotowane z produktów własnej ziemi, ogrodu lub lasu. Najważniejsza z potraw to polewka z nasion siemienia lnianego, zwana siemieniuchą. Do dziś przygotowuje się ją w okolicach Wieruszowa. Podawano też śledzie z ziemniakami, różne kasze, makówkę, kapustę z grzybami oraz suszone grzyby smażone na oleju. Nie mogło też zabraknąć słynnych makiełek – dania szczególnie cenionego w Wielkopolsce. To niemal unikatowa potrawa dla tego regionu. W jednej części Wielkopolski przygotowywano je z pokrojonej pszennej bułki namoczonej w mleku, z dodatkiem maku, miodu, cukru i rodzynek. W innych miejscach bułkę moczono w wodzie. Czasem makiełkami nazywano po prostu kluski z makiem.

fot. Przykuta – Praca własna / wikipedia.org – CC BY-SA 3.0

Wigilijna wieczerza zawsze odbywała się w wyjątkowej, podniosłej atmosferze. Często panowała cisza, a rozmowy prowadzono cicho, najczęściej w ważnych sprawach, przede wszystkim o historii rodziny. Każdy musiał spróbować każdej potrawy, aby kolejny rok był pomyślny i urodzajny. Nikt nie wstawał od stołu przed zakończeniem posiłku. Nie odkładano też łyżek, którymi jedzono – jeśli ktoś przez nieuwagę to zrobił, oznaczało to zakończenie jedzenia i mogło przynieść pecha. W razie potrzeby przerwania posiłku trzymano łyżkę w zębach. Dawniej obdarowywanie się prezentami w Wigilię nie było powszechne. Jeszcze w połowie XX wieku prezenty dostawały głównie dzieci, a podarunki były bardzo skromne.

Od strachu do radości: Gwiazdor w tradycji Wielkopolski

Według tradycji, w Wigilię Bożego Narodzenia od domu do domu wędrowały grupy kolędników, zwane wiliorzami lub gwiazdorami. Na ich czele szedł wysłannik gwiazd – Gwiazdor. Był ubrany w kożuch wywinięty na lewą stronę i baranią czapę. W ręku trzymał dzwonek, krótki bat lub rózgę, a twarz miał usmarowaną sadzami. Budził respekt, tajemniczość, ale też ciekawość. Kolędnicy śpiewali kolędy, a gospodarze obdarowywali ich drobnymi upominkami. Z czasem Gwiazdor zaczął odwiedzać domy sam, niosąc koszyk pełen jabłek, orzechów, pierników i cukierków dla dzieci. Jak opisywał Oskar Kolberg:
„Przychodząc do czyjegoś domu, puka gwiazdor kijem we drzwi, wchodzi, a pochwaliwszy Pana Boga, zapytuje, czy są grzeczne dzieci. Gdy rodzice odpowiedzą, że tak lub nie, wtedy im gwiazdor każe drąg całować.”

Dzieci przedstawiane jako niegrzeczne otrzymywały zgniłe jabłko albo zgniłą perkę i były smagane batem. Te grzeczne, które poprawnie odmówiły pacierz, chwalono i obdarowywano z koszyka. Odchodząc, gwiazdorzy napominali rodziców, jak mają postępować z dziećmi i zapowiadali swój powrót w nadchodzącym roku.

fot. przewodnikpoznanski.pl

Dla dzieci Gwiazdor był symbolem zarówno strachu, jak i radości, gdy okazywało się, że zasłużyły na pochwałę i prezent. Obecnie w niemal całej Wielkopolsce to właśnie Gwiazdor obdarowuje domowników po zakończeniu wieczerzy wigilijnej. Jest znacznie łagodniejszy niż dawniej, a pamięć o surowym Gwiazdorze powoli odchodzi w zapomnienie. Wciąż jednak pozostaje postacią tajemniczą i wyjątkową, różniącą się wyglądem i charakterem od znanego w innych regionach świętego Mikołaja.

Po zakończeniu wieczerzy i rozdaniu prezentów i wspólnym kolędowaniu tradycją było uczestnictwo w pasterce. To uroczysta msza o północy, która inauguruje pierwszy dzień Świąt. Po powrocie z kościoła rodziny często siadały znowu do stołu i kontynuowały świąteczny posiłek.

Pierwszy i drugi dzień Świąt spędzało się zwykle w gronie rodziny i przyjaciół. Drugiego dnia, w święto św. Szczepana, dawniej na pograniczu wielkopolsko-kujawskiem istniał zwyczaj obsypywania księdza i wiernych w kościele ziarnem owsa i grochu. Zwyczaj ten nawiązywał do kamienowania św. Szczepana i miał zapewniać dostatek w gospodarstwie. Z biegiem lat przerodził się w zabawę. Dziś tylko nieliczni rolnicy przynoszą do kościoła woreczki z ziarnem do poświęcenia, a samo obsypywanie prawie nie występuje.

Święta Bożego Narodzenia w Wielkopolsce to bogata mozaika tradycji, wierzeń i zwyczajów. Każdy element świątecznego czasu miał swoje znaczenie i głęboki sens – od magicznej Wigilii, pełnej symbolicznych potraw, po wizyty Gwiazdora i udział w pasterce. Choć wiele dawnych zwyczajów uległo zmianom lub stopniowo zanika, ich pamięć wciąż żyje w sercach mieszkańców Wielkopolski. To właśnie dzięki tym obrzędom Boże Narodzenie w tym regionie zachowuje swój wyjątkowy, ciepły i niepowtarzalny charakter.

Markos Mavridis

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne