Polskę i Grecję obecnie pomimo odległości łączą sprawy ograniczeń narzuconych w imię ochrony ludności przed zachorowaniami na CoVid19. Moją relację piszę z Polski gdzie wprowadzono obostrzenia w postępowaniu obywateli i administracji nie tylko na granicach ale i wewnątrz kraju. Cel jest chwalebny, słuszny i pragmatyczny przynajmniej tak to jest ukazywane w mediach i do wielu osób te media skutecznie docierają różnymi kanałami, poza mediami tą samą narrację stosują urzędnicy różnych szczebli administracji i służb oraz dostojnicy państwowi i kościelni.
Jak wielu Polaków odczuwam niedogodności tej sytuacji która bardzo mocno rzutuje na stan moich finansów, planów osobistych i przyzwyczajeń. Jestem jednak w tej dobrej sytuacji bo mieszkam na „zapadłej” (??) wsi gdzie przepływ ludzi nie jest duży a więc kontakt z potencjalnie zainfekowanymi z założenia jest mniejszy niż w miastach i bardzo mnie to cieszy gdyż okolica obfituje w lasy i jeziora a do lasów wstęp jest zabroniony. Czas spędzam mozolnie na pracy w ogrodzie i w obejściu żeby nie myśleć o hipokryzji jaką nam zafundowano w ramach „ogólnoświatowej sytuacji”. Od czasu do czasu jednak nie wytrzymuję i otwieram usta pomimo wykonywania zarządzeń władz i stawiam niepoprawne pytania podyktowane wiedzą, logiką i pewnym doświadczeniem w analizowaniu stanów i problemów. Ponieważ wiele zdarzeń oraz obiektów (przedmiotów, struktur czy tzw. aktorów) opisywanych jest cechami technicznymi najczęściej w postaci liczb to właśnie do tych liczb przywiązuję wagę jako wskaźników rzeczywistości. Ponieważ na podstawie nauk prawnych i związanych z zarządzaniem pewne pojęcia powszechnie są bezmyślnie powtarzane, wręcz narzucane innym przez media i oficjeli także chciałbym się z Wami drodzy czytelnicy podzielić refleksjami na ich temat. Więc zapnijcie pasy bo to nie będzie zwykła jazda a coś na wzór rajdu cross’owego po Waszej świadomości tylko po to aby zburzyć mit czy narrację powodującą zastraszanie dużych mas społecznych słowami bez pokrycia a teraz do rzeczy i od podstaw związanych z medycyną i prawem czyli kilka definicji :
Epidemia – stan wystąpienia wyższej niż uprzednio lub niż przewidywanej (prognozowanej) liczby zachorowań ludności lub zwierząt określany procentowo w stosunku do populacji na danym terenie, obszarze, kraju czy kontynencie. W Polsce termin ten charakteryzowały przepisy SANEPID-u, medycyny i zarządzania antykryzysowego różnych szczebli administracyjnych. Na świecie pojęcie to było opisywane przez WHO. Czyli na przykład na 100% mieszkańców kraju 25% jest zarażonych, zainfekowanych, chorujących na konkretną jednostkę chorobową zakaźną.
Pandemia – wyższy stopień zagrożenia zdrowia i życia wobec pojęcią epidemii opisywany procentowo dodatkowo wysokim poziomem śmiertelności w grupie zainfekowanej czyli na przykład na 100% mieszkańców kraju 25% jest (było) zainfekowanych z czego 70% zmarło.
Proszę nie traktować tych danych dosłownie w odniesieniu do Polski czy Grecji ale zrozumieć mechanizm opisu tych pojęć, wrzucić sobie w Google jakieś wyszukiwanie dowolnego urzędu statystycznego dla danej choroby z lat ubiegłych i zaobserwować jak te dane przekładają się w porównaniu do zainfekowanych CoVid-19, dobrym przykładem może być np. Ospa, Gruźlica, Tyfus, Malaria czy inne zakaźne choroby ludzi albo dane dotyczące Ptasiej Grypy, Afrykańskiego Pomoru Świń, chorób bydła, owiec czy kóz.
Ponieważ moje refleksje oparte są na podstawie Polski to rozwinę nieco potężne nieścisłości logiczne w postępowaniu administracji. Tak więc zaczęło się od konieczności noszenia rękawiczek gumowych czy plastikowych, od dezynfekcji rąk, zachowania odstępu między osobami potem przyszedł czas na zgromadzenia a obecnie na maseczki.
Gdzie więc jest logika w eliminowaniu zagrożeń dla ludności której narzuca się noszenie rękawiczek ochronnych, witania się łokciami bo podanie dłoni jest BE skoro we wszystkich polskich sieciówkach i sklepach prywatnych na półkach leżą pomidory, ogórki z krajów o owiele wyższej skali zachorowań niż w Polsce czyli Hiszpanii, Włoch, a cytrusy z Izraela i Hiszpanii? Dlaczego władze niezablokowały tych towarów skoro nie ma żadnych dowodów że były te warzywa zbierane, sortowane, pakowane i przewożone przez osoby niezainfekowane czyli że nie miały kontaktu z już zarażonymi?
Dlaczego przewodnicząca KE Ursula von der Leyen w jednym ze swych wywiadów oznajmiła że EU jest zmuszona sprowadzić z Chin maseczki bo nie posiada odpowiedniej ilości tych produktów dla zabezpieczenia ludności. Nie wiem czy tylko mnie się tak wydaje ale skoro w Chinach w tamtym czasie było najwięcej zainfekowanych i najwięcej zmarłych to nie ma nic bardziej głupiego jak dostarczyć Europejczykom prawdo[podobnie również zainfekowane chińskie maseczki ? Pośmialiście się nieco to teraz z innej strony zrobimy podjazd czyli ograniczenie do 5(!!!) osób przebywających w kościołach na mszy nie licząc osób zakonnych ale w tramwajach czy autobusach może jednocześnie jechać taka ilość osób która odpowiada połowie miejsc siedzącyh więc np. w wagonie tramwajowym 10 a w autobusie 20 osób i tu moje pytanie – a ile razy dowolny tramwaj czy autobus zmieści się w typowym polskim kościele przeciętnie z 150 miejscami siedzącymi? Więc gdzie logika takiego zarządzenia. Czas teraz na kolejkę przed sklepem czyli odległość stojących w kolejce to 2m między sobą tyle że już w samym sklepie nie mam możliwości zachowania tego odstępu podczas robienia zakupów bo nie ma wyznaczonych marszrut dla kupującego na terenie sklepu. Ach ten płyn do dezynfekcji bym pominął skoro na swojej stronie WHO podaje skład płynu to dlaczego tylko jeden producent w Polsce może go dostarczać a przysłowiowy Kowalski nie ma prawa go samodzielnie zrobić przecież alkohol i gliceryna są dostępne powszechnie ale firmom chemicznym nie wolno sprzedawać substratów wysyłkowo. Jak ktos potrafi wydestylować 90% spirytus etylowy to może go użyć podobnie jak alkoholu izopropylowego do wyrobu środka dezynfekcyjnego. A teraz kolejne kuriozum czyli mówienie o szczepionkach przecież szczepionka nie leczy więc nie wolno jej stosować w czasie podwyższonej zachorowalności – jak widać jest to przekręt bazujący na nie wiedzy ludzi podobny do tego kiedy lekarz zapisuje antybiotyk do leczenia grypy. I tu mały nawrót do tematu maseczek czyli czy maseczki chronią przed zakażeniem? Więc zapytam jakiej wielkości jest komórka wirusa (średnica 120 – 160 nanometrów) a jakiej wielkości są pory w maseczkach może kilka mikrometrów dla tych co jednostek tych nie używają podaje że: 1 milimetr(1/1000 metr) ma 1000 mikrometrów (1/1000000 metr)zaś 1 mikrometr ma 1000 nanometrów (1/1000000000 metr) czyli średnica CoVid-19 to 0,000000120 metra a poza tym z anatomii człowieka wiemy że organizm ma również mocz, kał i pot w których wirus możesz się z ciała wydostać na zewnątrz więc co mamy za zabezpieczenie przed obcym ludzkim potem unoszącym się w pobliżu chorej osoby, czy na codzień chodzimy w skafandrach jak pracownicy labolatoriów biologicznych? Czy oczyszczalnie ścieków mają środki do degradacji wirusa spływającego do oczyszczalni? Jak widać z moich pytań władze nie przedstawiają realnych środków eliminujących zagrożenie zachorowania czyli są zakazy a nie ma wskazówek ich wykonalności. Ze starych standardów ochrony stosowanej w szpitalach , w gabinetach lekarskich czy salach operacyjnych jedną z metod dezynfekcji było naświetlanie powierzchni lapami UV, obecnie w ramach rozwoju techniki i dostępności urządzeń na wielu przedmiotach można także ją przeprowadzić za pomocą sonifikacji czyli poddani działania ultradżwięków tylko że jakoś nikt o tym nie pisze a poza tym jest cała gama olejków eterycznych i ziół o działaniu antywirusowym i tym tematem czyli edukacją dla zdrowia jakoś ani WHO ani ministerstwo zdrowia się nie zajmuje. I tu prośba do czytelników w Grecji aby w ramach komentarza dorzucili swoje spostrzeżenia z tego co się dzieje w Grecji bo bardzo bym chciał spędzić tegoroczny urlop na Peloponezie skąd wróciłem do Polski w tamtym roku z poczuciem niedosytu i potrzebą zaspokojenia tego stanu w następnych latach. Życząc wszystkim zdrowia czekam na komentarze.
D.M.







