Zima w Polsce pomału ma się ku końcowi. Dłuższy dzień i wyższa temperatura na zewnątrz sprawiają , że nie tylko my mamy więcej energii i chętniej wychodzimy z domu, ale przede wszystkim przyroda budzi się do życia. Pewnie niejeden pszczelarz niecierpliwie już odlicza dni do rozpoczęcia sezonu. Jeśli temperatura na zewnątrz osiągnie 10-12 stopni w cieniu, pszczoły mogą się już szykować do pierwszego oblotu.
Ocieplenie z pewnością cieszy również same pszczoły. Przez ostatnie miesiące musiały zużyć sporo energii, żeby utrzymać właściwą temperaturę wewnątrz ula. Czujni pszczelarze niejednokrotnie interweniowali, dokarmiając swoje podopieczne i zabezpieczając ich „mieszkania” przed mrozem. Przydatna była nie tylko wiedza, ale przede wszystkim intuicja pszczelarza, którego łączy silna więź z mieszkankami ula.
Tak wygląda ocieplony na zimę ul w pasiece Pana Jana Jurczaka z Chorzel
Na podstawie dźwięku dochodzącego z ula pszczelarz, za pomocą stetoskopu ustala, czy wewnątrz panuje prawidłowa temperatura (na zdj. P.Jan Jurczak z Chorzel)
Pszczelarstwo to niezwykły zawód. Przez lata stało się częścią naszej kultury i tradycji, a od niedawna jest ono wręcz modne. Dla jednych jest to amatorska zabawa, dla innych stanowi sens życia – tak jak w przypadku Pana Jurczaka z Chorzel. Pan Jan zajmuje się pszczelarstwem od 55 lat. Jego zainteresowanie pszczołami było spontaniczną reakcją po tym, jak przypadkiem natknął się na rój pszczeli, który osiedlił się w dziupli starej wierzby. Ten moment zadecydował o jego dalszym życiu. Jego pasieka w chwili swojego największego rozkwitu liczyła 80 uli. Aktualnie ma ich 25 w swoim przydomowym sadzie. Co niesamowite, wszystkie ule wykonał własnoręcznie. Choć zdrowie już nie to, jego fascynacja pszczołami nie traci na sile, a i wiedzy z każdym rokiem przybywa. Pan Jan od 30 lat prenumeruje czasopismo „Pszczelarstwo”. Swoim doświadczeniem chętnie dzieli się z młodszymi kolegami po fachu, a spotkania w Kole Pszczelarskim w Przasnyszu stanowią doskonałą okazję do wymiany osobistych spostrzeżeń z podobnymi mu pasjonatami. Z pasieki Pana Jurczaka Chorzelanie, jak również mieszkańcy pobliskich miejscowości, chętnie kupują bardzo zdrowy miód gryczany, niezastąpiony przy przeziębieniu – lipowy, a także najbogatszy w walory smakowe – miód wielokwiatowy. Miłośnicy medycyny naturalnej często zwracają się o nieoceniony propolis.

Okazuje się, że nie tylko my jesteśmy dumni z naszych pasiecznych wyrobów. Już w starożytnej Grecji ceniono miód, a pszczoły były tu wręcz obiektem kultu. Hodowla pszczół przetrwała w tym kraju do chwili obecnej, a ule i jak i wiedza często są przekazywane w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Ioannis z regionu Fokida w południowej Grecji swoją miłość do pszczół odziedziczył po… pradziadku. Studiował rolnictwo na kierunku pszczelarstwo i winiarstwo. Aktualnie jest w posiadaniu 100 rodzin pszczelich. Swoją działalność prowadzi wspólnie z kolegą ze szkoły. Własna pasieka szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego może stanowić pewne zabezpieczenie finansowe. Miód w Grecji jest znaczenie droższy niż w Polsce. Najlepszy z tymianku kosztuje średnio 10-20 EUR za kg (w zależności od jakości). A przedsiębiorczy praktycy są w stanie uzyskać cenę nawet 5-krotnie wyższą! Dodatek orzechów, ładne opakowanie zwiększają atrakcyjność, a tym samym wartość miodu. Dodatkowo turystyka w kraju sprzyja promocji dóbr naturalnych. Ioannis w swojej praktyce pszczelarskiej również wykorzystuje te sprzyjające warunki. Swoją pasiekę pod nazwą MoKa honey umieścił na portalu społecznościowym, gdzie dzieli się zdjęciami i faktami z życia pszczół. Jego pasieka jest również atrakcją turystyczną dla odwiedzających, którzy poszukują czegoś więcej niż wypoczynek.
Miód grecki jest ceniony na świecie ze względu na swoje bogate właściwości. W regionie Fokida ule umieszcza się na terenach górskich, z dala od zanieczyszczeń środowiska.
Pasieka w Grecji. Fot.: I.Moraitis
W czerwcu, lipcu zbocza gór są obficie obsypane kwiatem tymianku, ale też wielu innych gatunków dzikich ziół i to właśnie one stanowią najcenniejszy pożytek pszczeli.
Na zdjęciu tymianek i jego fioletowe kwiaty. Fot.: I.Moraitis
Ilościowo w Grecji najwięcej zbiera się miodu sosnowego i stanowi on około 65% całych zasobów. Pozostałe gatunki to jodłowy, pomarańczowy i w.w. tymiankowy z mieszanką ziół.
W przeciwieństwie do *„nadorzyckich” zbieraczek, tutejsze pszczoły są trochę bardziej uprzywilejowane, szczególnie zimą. W grudniu, styczniu czy też lutym temperatury na zewnątrz mogą sięgać 18 – 20 stopni ciepła. Zawsze są jakieś gatunki kwiatów, które kwitną o tej porze roku, a w słoneczny dzień karmią owady swoim słodkim pyłkiem.
Mimo różnic klimatycznych i odległości geograficznej, zarówno polskie jak i greckie pszczoły mają jedną i tą samą misję do wykonania, a pszczelarzy na całym świecie łączy miłość do tego drobnego stworzenia. Warto pochylić się nad tymi małymi owadami i ułatwić im pracę. Każdy z nas może to zrobić w bardzo prosty sposób – chociażby wspierając lokalnych pszczelarzy i kupując od nich miód. A także dbając o nasze przydomowe ogrody i pola uprawne, aby były pełne kwiatów i stanowiły pożytek dla pasieki z sąsiedztwa.
*„Orzyc, Orzycz, Orzyca – rzeka w środkowej Polsce, prawy dopływ Narwi o długości 146 km i powierzchni dorzecza 2 077 km². Płynie przez Nizinę Północnomazowiecką, w województwie warmińsko-mazurskim i mazowieckim.” Źródło: Wikipedia
Autor: Anna Grabowska







