5 tysięcy kilometrów – to dystans ponad dwa razy dłuższy niż ten dzielący Pałac Kultury i ateński Akropol. A teraz wyobraźmy sobie, że pokonujemy go biegnąc i wracamy z powrotem. Niemożliwe? Paweł Żuk właśnie udowodnił, że w biegach nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. W czwartkowy wieczór 5 marca Polak dotarł do mety morderczego 5. Międzynarodowego Festiwalu Ultramaratonów w Atenach.
Polski ultramaratończyk biegł przez 49 dni 6 godzin, 27 minut, 2 sekundy! Dotarł do mety jako drugi, wyprzedził go tylko Rumun Nicolae Buceanu, który zakończył bieg z wynikiem 47 dni, 19 godzin, 8 minut i 47 sekund. Limit na ukończenie biegu wynosi 60 dni i nocy. Sam maraton odbywa się na kilometrowej, płaskiej pętli o asfaltowym podłożu, na arenie Igrzysk Olimpijskich z 2004 roku, można więc zapomnieć o podziwianiu spektakularnych widoków. Liczy się tylko bieg. Długi, wyczerpujący maraton sprawdzający granice wytrzymałości. Wielu biegaczy na świecie próbowało pokonać taki dystans, udało się… tylko ponad 50!

Czterdziestopięcioletni Polak pobił swój własny rekord Polski na 1 000 mil, pokonując ten dystans w 14 dni, 17 godzin, 5 godzin, 21 sekund. Na trasie obchodził swoje urodziny, więc taki wynik to wymarzony i ciężko wypracowany prezent urodzinowy.
Ultra pasjonat
Paweł Żuk odkrył w sobie pasję do biegania stosunkowo późno. Zaczął biegać w wieku 36 lat, udowadniając, że dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. To zresztą motto Radomianina, który nawet na swojej koszulce podkreśla, że „Człowiek, który podjął decyzję, by zwyciężyć, nigdy nie powie NIEMOŻLIWE”. Sam udowodnił to wielokrotnie. Ma na swoim koncie wiele sukcesów, m.in. sześć rekordów Polski w biegach ultra w biegu 6-dobowym, 10-dobowym, na 1000 km, 1000 mil, w biegu 24h na bieżni mechanicznej, w biegu na 100 mil na bieżni mechanicznej. Zajął 5. miejsce w biegu 10-dobowym w Nowym Jorku w 2018 roku. W Atenach już wcześniej pokazał na co go stać – w 2019 roku wygrał bieg na dystansie 1000 mil, co zajęło mu 14 dni, 20 godzin, 2 minuty i 26 sekund. W sumie przez dziewięć lat swojej przygody z bieganiem wziął udział w blisko 180 maratonach i biegach ultra.
Bieg po sukces
Sukces na mecie można nazwać przysłowiową „wisienką na torcie”, ale morderczy bieg na pętli przez 49 dni raczej trudno skojarzyć ze słodką przyjemnością. Wieje zimny wiatr, słońce grzeje, pada deszcz – tej zimy zmienna pogoda w Atenach mocno dała się we znaki. Organizm odmawia posłuszeństwa, pojawiają się kontuzje i kryzys, który dopadł maratończyka około 42. doby. Do końca niby już blisko, ale nadal daleko. O poddaniu się w przypadku Pawła nie ma jednak mowy. Podkreśla w wywiadach, że bieg jest dla niego wszystkim. Pasją i sensem życia. Zawsze w kryzysowych chwilach budzi się w nim duch walki i znajduje w sobie siłą do dalszej walki o kolejne kilometry. Ma też solidną grupę wsparcia, pięcioosobowy serwis team w składzie Natalia Tejchma, Kamil Werner, Edyta Wycech, Aleksandra Mądzik i Monika Gańska-Karamon.
tekst: Karolina Markiewicz
zdjęcia: Marzena Mavridis








