Strona głównaKulturaOko kulturyOdcinek drugi - „Prawo Ojca”

Odcinek drugi – „Prawo Ojca”

Kolejny film polskiej produkcji – „Prawo Ojca” – dramat/akcja w reżyserii Marka Kondrata, którego premiera odbyła się 14 stycznia 2000 roku to dramatyczne sceny umiejscowione tak jak uprzednio w kapitalistycznej rzeczywistości polskiej. Młoda dziewczyna zostaje brutalnie zgwałcona i pobita. Pierwsze zderzenie z polskim wymiarem sprawiedliwości pokazuje jego ułomność – musi minąć 48h od zaginięcia. Policjant pełniący dyżur nie chce przyjąć zawiadomienia, a przecież 48h to wystarczająco dużo czasu, aby zatrzeć ślady przestępstwa, aby zabić. W kapitalistycznej polskiej rzeczywistości prezentowanej w filmie nadal zauważalne jest nepotyczne widmo. Pomimo niechęci dyżurującego policjanta zgłoszenie zostaje przejęte na rozkaz wyższego stopniem reprezentanta wymiaru prawa. To szczęście, jakiego mogą pozazdrościć rodzice innych zaginionych dzieci, oczekujących aż minie 48 godzin. Kiedy ojciec ofiary pierwszy raz spotyka się z prokuratorem doznaje braku empatii i współczucia. Jest negatywnie oceniony, osadzony i to on staje się winny całej sytuacji. Prokurator w zimnych słowach wskazuje, iż „sprawa Marty to tylko fragment całości” (Prawo Ojca, 1999, reż. Marek Kondrat). Postać prokuratora ewoluuje wraz z rozwojem akcji. Główny bohater spotyka się z sytuacjami sprzecznymi, z jednej strony przedstawiany prokurator staje się uosobieniem rozumności w zdemoralizowanym a wręcz zdeformowanym systemie prawa, z drugiej strony jawi się jako nieudolny jego pionek, który niezdolny jest do samodzielności i prowadzenia efektywnych działań. Kiedy ojciec ofiary skarży się na śledzenie i brak obiecanej ochrony w szpitalu prokurator przejawia brak zainteresowania i pobłaża jego sugestiom. Reżyser uposaża prokuratora w pewną dozę emocji i współczucia, dzięki czemu staje się przez niego pozytywnie oceniony. Naciskany przez wyższą instancję prokurator przyznaje się do konieczności aresztowania ojca ofiary pod zarzutem utrudniania śledztwa, porwania własnego dziecka. Deklaruje jednak, że tego nie uczyni. Owa deklaracja powoduje, iż główny bohater bezpośrednio ocenia prokuratora pozytywnie, jednak wskazuje na jego niewydolność. Podkreśla, iż prawo powinno stać po stronie ofiary, a tak nie jest. Postać prokuratora pozostaje niejasna a jego prawdziwe oblicze ujawnia się dopiero w ostatnich scenach filmu.

Istotnym problem ukazanym w filmie jest problematyka niewierności zasadom, łapówkarstwa, braku etyki zawodowej. Jeden z pracowników policji, posiadający wysoką rangę, współpracuje z gwałcicielami. Do tych nielegalnych praktyk wdrożył także emerytowanych policjantów. Ich działanie opóźnia wszelkie procesy, powoduje iż starania policji stają się nieskuteczne, znikają ślady, a winni dłużnej pozostają na wolności, czyniąc zło. W końcowych scenach filmu skorumpowany policjant zostaje zatrzymany, jednak padają słowa: „wczoraj mogłeś to zrobić z godnością” (Prawo Ojca, 1999, reż. Marek Kondrat). Należy się zastanowić czy można w tej sytuacji w ogóle mówić o godności? Czy złamanie etyki zawodu policjanta jest w ogóle wybaczalne?

Wydarzenia przedstawione w filmie zatytułowanym „Prawo Ojca” ukazują prawo jako system. Słowo to pochodzi z języka greckiego i oznacza złożoną rzecz, czyli zespół wzajemnie ze sobą powiązanych elementów, które realizować powinny określone cele (Mazur,1987, por. też Sadowski, 1978). Jaka zatem jest wydolność systemu jeśli poszczególne jego elementy mają inne cele? Prokurator – dąży do wykrycia prawdy, policjant informuje winnych o etapach śledztwa. Tak antagonistyczne działania w obrębie jednego systemu powodują, iż staje się on niestabilny, a osiągniecie założonych celów o charakterze autotelicznym jest niemożliwe.

Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości to także prawnicy. W omawianym filmie spotykamy się z negatywną odsłoną reprezentanta tego zawodu, który bezapelacyjne stoi po stronie zła, pomaga uniknąć sprawiedliwości, czerpiąc z tego korzyści finansowe, sam staje się zbrodniarzem, który na swoich rękach ma krew ofiar swoich pracodawców.

Reasumując rozważania na na temat systemu prawa ukazanego w filmie „Prawo Ojca” wskazać należy na słowa stanowiące konkluzję. Wypowiada je główny bohater: „Gdzie jesteście jak zabijają ludzi? Kiedy zrozumiecie, że prawo jest dla zwykłych ludzi, nie dla bandytów?” (Prawo ojca, 1999, reż. Marek Kondrat) – jest to swoistego rodzaju przejaw buntu, ale też rozpaczy i dezaprobaty. Słowa te kieruje ojciec zgwałconej dziewczyny do prokuratora i oficera policji. To on na własną rękę musiał zająć się szukaniem sprawców. Pozostał bezbronny, ale nie bierny wobec korupcji i niewydolności systemu. Ukazana bezradność polskiego wymiaru sprawiedliwości zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny problem. Mianowicie na transformację: ofiara → oprawca . Ojciec będący ofiarą zbrodni na swoim dziecku staje się oprawcą. Ten dualizm tożsamości bez wątpienia pozostawi ślad w jego umyśle, zachowaniu i będzie towarzyszył mu już zawsze.

Emilia Wieczorek

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne