Kto z nas nie słyszał o jeżowcach? To prawie nierealne. Mam jednak nadzieję, że zdecydowanie mniej osób miało przyjemność odczuć ich ostre igły na stopie. To uczucie zdecydowanie nie należy do przyjemnych, a jeszcze mniej przyjemne jest ich wyciąganie. Wiem z autopsji i przyznam, że bez butelki ouzo się nie obędzie. To było moje jedyne skuteczne znieczulenie, kiedy w domowym zaciszu zaprzyjaźniona osoba z doświadczeniem na stanowisku pielęgniarki, wyposażona w asystę mojej mamy, maltretowała moją stopę. Jękom nie było końca, a zawsze mi się wydawało, że jednak na ból jestem odporna. Akurat! Greckie jeżowce zrobiły swoje.
Dlaczego dziś o jeżowcach? Bo jest sezon wakacyjny i wielu z nas doznaje rajskich kąpieli w greckich wodach, które zdecydowanie upodobały sobie jeżowce.
Jeżowce to gromada morskich zwierząt zaliczanych do typu szkarłupni i charakteryzujących się kulistym, mniej lub bardziej spłaszczonym, różnorodnie ubarwionym ciałem. Niestety gęsto pokrytym wapiennymi, ruchomo osadzonymi kolcami. Większość gatunków występuje w strefie tropikalnej i subtropikalnej. Przeciętnie osiągają 6–12 cm średnicy. Niektóre gatunki są wyposażone w jadowy narząd raniący, będący zmodyfikowanymi krótszymi kolcami. Warto wskazać, że większość greckich jeżowców nie jest jadowita. Jednak nigdy nie należy mówić nigdy i warto mieć świadomość, że ukłucia tych jadowitych wywołują oprócz bólu trudności oddechowe, drgawki i utratę przytomności, a w skrajnych przypadkach śmierć przez uduszenie. Jadowitość zachowują nawet wysuszone igły. Ukłucia nawet niejadowitych jeżowców mogą wywoływać infekcje bakteryjne.

Zatem to, że fizyczny kontakt z jeżowcami nie należy do przyjemnych to już sobie ustaliliśmy. Brrr! Na samo wspomnienie zaczyna mi się robić gorąco. No dobrze, ale jeśli już nie ubraliśmy tych butów do pływania i wbiliśmy sobie igłę w stopę? To następnym razem kupimy sobie buty w Jumbo za zawrotne 7 euro lub w polskim CCC za całe 49,99 lub w innym dowolnym sklepie. I nie jest to lokowanie produktu, tylko naprawę warto w takie buciki zainwestować. Nie tylko chronią przed jeżowcami, ale są doskonałe do spacerów po greckich plażach.
Jednak, jeśli już mamy igłę lub co gorsza kilka w stopie – to boli. Boli paskudnie i coś należy z tym zrobić. Na początek nie mam dobrych wiadomości jeśli chodzi o ból. Może on trwać nawet kilka godzin. Po ukłuciu jeżowca skóra może drętwieć i przybrać ciemny, a nawet siny kolor. Problemem są igły jeżowca, które wbijają się w skórę – ponieważ są dosyć kruche, trudno je usunąć z ciała. To co należy szczególnie podkreślić to fakt, że rany po ukłuciu mogą ulec zakażeniu, wówczas skóra staje się zaczerwieniona, pojawia się opuchlizna i podrażnienie. Rany powstające przy kontakcie z jeżowcami to rany otwarte – powinny być traktowane delikatnie i ostrożnie.
Chcąc zatem prawidłowo zadbać o ranę, miejsce zranienia należy oczyścić, zdezynfekować i spróbować usunąć kolce jeżowca. Ułatwi to natłuszczenie miejsca, np. oliwą z oliwek. Ze zmiękczonej skóry kolce powinny z łatwością wysunąć się same. Jeśli tak się nie dzieje, pomocne mogą być też szczypce czy pęseta. Ja z własnego doświadczenia wiem, że stosunkowo pomocne są kompresy, do wykonania których stosuje się: altacet, octan glinu czy sok z cytryny. Kolce jeżowca rozpuszczają się w kwasie, ponieważ są wapienne. Dodatkowo kwaśny okład ma działanie przeciwobrzękowe. Jeszcze inna alternatywa to wymoczenie nogi w ciepłej wodzie z mydłem, najlepiej szarym.
Jeśli będziemy mieć szczęście i uda nam się usunąć kolce samodzielnie to wówczas skórę należy ponownie zdezynfekować. Przez kilka dni należy obserwować ranę. Trzeba upewnić się, że nie pojawi się opuchlizna lub rumień. Niestety jeśli takie objawy się pojawią to trzeba skonsultować się z lekarzem.

Warto zaznaczyć, że jeżowce to nie tylko morski postrach turystów ale też egzotyczny przysmak. Jest niestety bardzo drogi i zakazany ze względu na ochronę gatunku. Naturalnie można go dostać nielegalnie. Ma galaretowatą konsystencję. Podaje się go grillowanego lub surowego z sokiem z cytryny.
Jeśli chodzi o jeżowce to nie przekonują mnie ani w wersji kolców alni na talerzu. Zdecydowanie preferuję je podziwiać nurkując w greckich wodach. Chociaż straszne z nich „bestie” to trzeba przyznać, że wyglądają pięknie.







