Dwa pożary niszczą zachodnie i północne okolice Aten. Świadkowie mówią o płomieniach sięgających nawet 20 metrów.
Pierwszy pożar wybuchł w lesie sosnowym w pobliżu nadmorskiej miejscowości Kineta oddalonej o 50 kilometrów na zachód od Aten. Na miejscu pracuje ponad 150 strażaków ze stolicy wspomaganych z powietrza przez kilkanaście samolotów i śmigłowców. Strażakom w walce z żywiołem przeszkadza jednak bardzo silny wiatr.
Ewakuowano mieszkańców pobliskich miejscowości, a autostrada łącząca Peloponez ze stolicą jest nieprzejezdna na odcinku około 20 kilometrów. Wiele domów w pobliżu źródeł pożarów zajęło się ogniem. Polacy znajdujący się w hotelach w Kinecie informują, że odcięto w nich prąd i wodę, a goście gromadzą się w recepcji, gdzie dostają wodę butelkowaną i wilgotne ręczniki dla ochrony przed gryzącym dymem. Turyści nie mogą wydostać się z Peloponezu w kierunku lotniska.
Burmistrz miasta Megara oraz szef straży pożarnej apelują do mieszkańców, aby wraz z rodzinami uciekali w kierunku Koryntu. W trwającej ewakuacji pomaga policja.
Kilka godzin po wybuchu ognia nad Atenami przeszła chmura popiołu.
Władze wysłały 17 innych pojazdów przeciwpożarowych wraz z 45 strażakami z innych części Grecji, a także 30-osobową załogę strażacką z północnego miasta Thessaloniki. Inne miasta wysłały wodne ciężarówki i ochotnicze straże pożarne.

Drugi poważny pożar rozszalał się po południu w okolicy Penteli na północny wschód od Aten.
Niebo nad greckim portem Rafina, który obsługuje promy na niektóre wyspy archipelagu Cyklad, stało się czarne od dymu.
Pożar pustoszy także pola i lasy na Krecie, spłonęło także Muzeum Wojenne. Dwa helikoptery zrzucały wodę z powietrza, aby pomóc dziesiątkom strażaków.
Pożar lasów, z którym walczą strażacy przypomina sytuacje wielkich pożarów lasów greckich z 2007 roku. Spaleniu wówczas uległo około 70 000 hektarów lasów.
Przyczyną pożaru miały być wysokie temperatury (ok. 40 stopni Celsjusza) oraz podpalenia, o czym świadczyć może fakt, że wiele pożarów wybuchło jednocześnie.
Masowa tragedia dotknęła mieszkańców wioski Makisto – zginęło wtedy 30 osób. W sumie pożary pochłonęły 84 ofiary.
Opr.: Monika Szarek, Krzysztof Mlyczyński







