Prawo jako reprezentant zła jawi się też jako taka forma działalności, która ma możliwość zabijania. W tym miejscu warto wskazać na film psychologiczny z 1987 roku zatytułowany „Krótki film o zabijaniu” w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Istotne są pewne aspekty ulokowania filmu w tym konkretnym czasie jego premiery, było to bowiem powodem dużego wstrząsu społecznego. Pytani o niego dziadkowie czy rodzice od razu wyjaśniają, iż to nie tylko tak drastyczne sceny morderstwa i realizm kary śmierci powodował wspomniany społeczny wstrząs, ale też ówczesna sytuacji Polski, w której toczyły się dysputy poświęcone sensowności kary śmierci określanej łagodząco jako najwyższy wymiar kary. Film w reżyserii Kieślowskiego stał się w opinii społeczeństwa, a przede wszystkim recenzentów, wyartykułowanym donośnie wyrazem sprzeciwu.

Fabuła filmu osadzona jest w dniu 16.03.1987 roku, każdy z bohaterów przeżywa swoje ważne chwile w życiu i jak mówi młody adwokat: „kiedy jakiś ważny moment zostaje za tobą, reszta zależy już tylko od Ciebie” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). Na pierwszym planie zostaje przedstawiony odbiorcy młody student prawa – Piotr. Przystępując do egzaminu adwokackiego pytany jest o motywację. Odpowiada filozoficznie: „Dlaczego chcę zostać adwokatem? Kiedy zdawałem na studia odpowiedź była prosta. (…) Czy Panowie chcecie żebym odpowiedział szczerze czy to co powinienem odpowiedzieć?” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). Już tutaj Kieślowski wkłada w usta przyszłego obrońcy pewna sugestię dualizmu prawa i powołania do reprezentowania wymiaru sprawiedliwości. Tym samym wskazuje na jego niespójność. Piotr kontynuuje: „(…) mówiąc najkrócej, najkrótsza odpowiedz brzmi: nie wiem. Pociąga mnie… Przez te 4 lata sporo widziałem…. Dysfunkcja można użyć słowa społeczna. Ciekawi mnie też to, może najbardziej (…) będę mógł spotkać, poznać i zrozumieć ludzi, których w żadnym innym zawodzie nie mógłbym spotkać” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). – mówi z pasją z widocznym podnieceniem. Poczucie sensu zawodu adwokata staje się coraz bardziej widoczne, ale pojawiają się też wątpliwości. W kolejnych pytaniach aplikant zostaje poproszony o zdefiniowanie prewencji ogólnej. Podejmuje następującą próbę jej definicji: „oddziaływanie kary nie na skazanego, ale na innych, żeby nie znaleźli się na jego miejscu (…) to oddziaływanie przez skazanego (…) oddziaływanie skazany na innych… odstraszanie, po prostu straszenie” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski) – wyraża ogromną wątpliwość w jej skuteczność, podważając tym samym środki stosowane przez polski wymiar sprawiedliwości, którego za chwilę stanie się częścią. Powołując się na argument, iż: „Od czasów Kaina żadna kara nie poprawiła i nie odstraszyła świata od popełnienia przestępstwa” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski) łączy ze sobą sferę sacrum i profanum. Być może te dwie sfery, kiedy mówimy o karze śmierci nie są od siebie tak odległe? Życie bowiem w wielu wierzeniach pochodzi od Boga i tylko on może je odebrać. Wypowiedź głównego bohatera można odczytać jako aluzję, odbiorcy zwrócona zostaje uwaga, iż obowiązujące prawo swoim zasięgiem przekracza granicę pomiędzy sacrum a profanum.

Odbiorca poznaje też Jacka. Dwudziestoletniego mężczyznę, o nieracjonalnych zrachowaniach, które początkowo do złudzenia przypominają zaburzenia psychiczne. Jacek wydaje się zaplanować cały proces swojego czynu, tylko ofiara jest jakby przypadkowa. Odbiorca staje się naocznym światkiem drastycznego morderstwa: duszenie taksówkarza w aucie przez młodego człowieka. Można zadać sobie pytanie: dlaczego – nie znali się, nie mieli konfliktów? Być może to przejaw wspomnianej przez aplikanta dysfunkcji, a może to już dewiacja? Duszenie jest długie i bolesne, następnie bicie łomem, ręka ofiary długo pozostaje na kierownicy, wytrwale trzyma klakson. Niedoszły morderca chowa się za samochodem, kiedy obok przejeżdża pociąg. Gdy powraca katuje ofiarę, aż wypadają jej zęby. Nie może znieść tego widoku. Patrzy z bólem na ciało ofiary. Mężczyzna jeszcze żyje, kiedy sprawca chce ukryć ciało w rzece. Jak postąpi? Jest zagubiony, rozpaczliwie szuka rozwiązania, jednak wraca z kamieniem, którym ostatecznie dokonuje brutalnego mordu, bezczeszcząc zwłoki. Wraca do samochodu ofiary, zjada kanapkę, z radością słucha muzyki, wyrywa radio. Znowu adekwatne wydają się słowa aplikanta: „Kiedy jakiś ważny moment zostaje za tobą, reszta zależy już tylko od Ciebie” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski).

Niespodziewanie dla odbiorcy, ale i samych bohaterów, młody aplikant zostaje obrońcą Jacka. Przegrywa jednak na sali sądowej i w rozmowie z sędzią pyta: „Czy nie miało znaczenia, gdyby był adwokat starszy, o głośnym nazwisku, nie ja …” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). Sędzia w jednej chwili rozwiewa jego wątpliwości: „Pana przemówienie było chyba najlepszą mową przeciwko karze śmierci jaką słyszałem od lat, a wyrok musiał być taki, Pan nie popełnił żadnego błędu ani jako prawnik ani jako człowiek (…) w tej sprawie może można sobie wyobrazić lepszego sędziego. To co się stanie obciąża mnie, nie pociesza to pana?” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). Sędzia jednoznacznie wskazuje, iż zawód adwokata wymaga pewnych cech osobowości, których nasz bohater nie posiada. A delikatność, którą się cechuje nie służy jego profesji. Owa cecha jest też widoczna podczas ostatniej rozmowy z Jackiem, w której skazaniec dostrzega człowieczeństwo adwokata. I na tym kończą się aspekty reprezentantów dobra w filmie Kieślowskiego. Na wyprowadzanego skazańca napadają policjanci, pomimo tego, że pozostaje on bierny to siłą swojego ciała obciążają już jego zwiotczałe ciało, prowadzone przez oczy pełne obłędu. Kiedy naczelnik odczytuje wyrok uderzająca staje się jego końcowa cześć: „(…..) uznał oskarżonego winnym (….) skazał go na karę śmierci oraz pozbawienie praw publicznych na zawsze , sąd najwyższy wyrok ten utrzymał w mocy, rada państwa nie skorzystała z prawa łaski (…)” (Krótki film o zabijaniu, 1987, reż. Krzysztof Kieślowski). Ostatnie chwile obdarte są z szacunku do człowieka, do życia, do Boga. Nawet ksiądz brzydzi się Jacka, co pokazuje odpychającym gestem dłoni. Jacek zostaje stracony, ku ironii tak samo jak zabił – przez uduszenie. Film Kieślowskiego wywołuje wewnętrzny rozłam. Z jednej strony chcemy wyeliminować ze społeczeństwa dewiantów, zbrodniarzy i morderców z drugiej jednak strony, gdyby nie wydarzenia z przeszłości to może Jacek nadal byłby na wsi. Kieślowski w „Krótkim filmie o zabijaniu” uwidocznił, jak zabija prawo. Film ten został pozytywnie odebrany w Polsce oraz w Europie, a na festiwalu w Cannes ugruntował pozycje reżysera. Zbrodnia zostaje tutaj obdarta z fikcji, jest w stanie surowym, mrocznym i brudnym. Nie jest jednak mowa o czynie Jacka tylko o zbrodni w majestacie prawa, które zgodnie z założeniem przewodniego tematu niniejszych rozważań jaki się jako emisariusz zła w polskim kinie przełomu lat dziewięćdziesiątych.
Emilia Wieczorek







