Bizantyjska tradycja Salonik

Od wielu wieków ostatnie dni października poświęcone są wspomnieniu chrześcijańskiego opiekuna Salonik – Demetriusza. Święty ten patronuje także całemu greckiemu kościołowi prawosławnemu. 26 października to bardzo popularne imienny, kiedy życzenia Χρόνια Πολλά składamy nie tylko bliskim i znajomym, noszącym to imię, ale również… salonickiej metropolii. Zawdzięczamy to wydarzeniom sprzed ponad stu lat, kiedy data 26 października otrzymała jeszcze jedno znaczenie. W tym dniu 1912 roku dowódca tureckich wojsk stacjonujących w Salonikach, Hasan Tahsin Pasha, podpisał dokument, na mocy którego miasto – po prawie 500 latach obecności otomańskiej – zostało przyłączone do nowożytnej Grecji. Warto wspomnieć, że o dostęp do Morza Egejskiego, a w konsekwencji – o przejęcie władzy w samych Salonikach, walczyły w owym czasie także inne mocarstwa – Bułgaria czy Austro-Węgry, jednak dowódca turecki miał im powiedzieć: „Od Greków je {Thesaloniki} zrabowaliśmy, Grekom je oddamy”.

26 października 1912 roku – Saloniki stają się częścią Nowożytnej Grecji

Niektórzy twierdzą, że jeśli nie zawitaliśmy do Salonik, to tak naprawdę nie widzieliśmy Grecji. I nie jest to wyłącznie opinia mieszkańców drugiego, najważniejszego miasta Hellady, pretendującego nie tylko do miana stolicy województwa Macedonia, ale również do tytułu głównego ośrodka całego Półwyspu Bałkańskiego. Położone nad Zatoką Termajską Saloniki, rozrastały się przez wieki, sięgając z czasem pobliskich gór Chortiatis. Nic dziwnego, że oglądane dziś z nadmorskiego bulwaru, przypominają nam zabudowaniami – zstępującymi po górskich zboczach ku morzu – potężny amfiteatr. I to prawda, a nie tylko metafora architektoniczna; Saloniki są od wieków wspaniałą sceną dla dziejów swej niezwykłej historii.

W Salonikach – może nieco rywalizujących z Atenami – od wieków łączyły się i pozostawały w zgodnej symbiozie obce kultury i tradycje. Metropolia niepodważalnie zasługuje na tytuł wyjątkowej – ze względu na architekturę i atmosferę mozaiki ludów, które stały się nieodzownym elementem tutejszej egzystencji. Salonikami rządziło wielu króli, władców, cesarzy i sułtanów. Szczęśliwie, zachowane do dziś zabytki, dokumentują nie tylko poprzednie znaczenie miasta, ale w niepowtarzalny sposób utrzymują charakter Salonik jako osady, która – od zarania swoich dziejów – jest położona na skrzyżowaniu Wschodu i Zachodu, chrześcijaństwa i Orientu, Europy i Azji. Na ulicach wpływy kultury Zachodu przenikają się ze wschodnią mentalnością. Budownictwo przedstawia niezwykle interesujący wachlarz tradycji i wzajemnych powiązań z innymi ważnymi ośrodkami historycznymi. W malowniczy pejzaż łączą się ze sobą rzymskie fortyfikacje z surowymi świątyniami Bizancjum, skromne XIX-wieczne zabudowania tureckie z respektującymi je współczesnymi wieżowcami.

Początki dziejów

Dawna Tesalonika – dzisiejsze Saloniki czy też Thesaloniki – należy do miast, którym już samo geopolityczne usytuowanie wyznaczyło szczególną rolę w dziejach tej części świata. Położona na skrzyżowaniu dawnych szlaków łączących Europę Centralną i Bałkany z Grecją, oraz znajdująca się przy słynnej rzymskiej Via Egnatia, czyli drodze łączącej dwie stolice dawnego Cesarstwa Rzymskiego – Stary Rzym i Nowy Rzym (Konstantynopol, dzisiejszy Stambuł), od zawsze liczyła się w tutejszej przestrzeni geograficznej i politycznej.

Spisana przez kronikarzy historia Salonik nie jest tak długa jak dzieje Aten. Nie jest to jednak najbardziej istotne. Kilka wieków młodsze niż faktyczna stolica Grecji, zostały założone w 315 roku p.n.e. przez jednego z wodzów bliskich Aleksandrowi Wielkiemu – przez Kassandra. – I będzie się ono nazywać Thessalonikiei – miał ponoć powiedzieć ów szwagier wielkiego króla, bo Kassander pojął za żonę siostrę Aleksandra. A jej antyczne imię posłużyło założycielom za pierwowzór nazwy.

W początkowych latach istnienia Salonik nikt nie mógł przewidzieć, że osada to – założona nad naturalną zatoką – rozrośnie się do tego stopnia, iż zajmie cały teren pomiędzy morzem i górami, a ponadto brać będzie udział we wszystkich wielkich wydarzeniach basenu Morza Śródziemnego.

Już w przeciągu kilkudziesięciu pierwszych lat swego istnienia (przełom IV i III wieku p.n.e.) miasto zdołało przeistoczyć się w niezwykle ważny ośrodek obronny, kulturalny i religijny całego Królestwa Macedonii. Kiedy w połowie II wieku p.n.e. Tesalonika znalazła się pod władzą Rzymu, została stolicą prowincji Macedonia. Jednak wielka kariera zaczęła się parę wieków później. Na przełomie III i IV wieku n.e. ustanowiono tu siedzibę Galeriusza – jednego z tetrarchów – i Tesalonika zaczęła pełnić funkcję jednej z czterech stolic Imperium Rzymskiego. Nieco później, kiedy cesarz Konstantyn Wielki założył Konstantynopol (który wkrótce stał się siedzibą wschodniego cesarstwa – tak zwanym Nowym Rzymem); metropolia znalazła się na szlaku łączącym Bosfor z Rzymem. Po 395 roku czyli po podziale Imperium Rzymskiego na dwa niezależne państwa (cesarstwo zachodniorzymskie i cesarstwo nad Bosforem), miasto nad Zatoką Termajską pozostało w obrębie Imperium Wschodniorzymskiego – zwanego z czasem Bizancjum. Przez ponad 1000 lat, z kilkudziesięcioletnią przerwą w XIII wieku, tradycja chrześcijańskiego Wschodu święciła tu swe wielkie triumfy.

Fragment kompleksu tetrarchy Galeriusza

W okresie istnienia Cesarstwa Bizantyjskiego Saloniki stały się – po Konstantynopolu – najważniejszą metropolią w tej części globu. Stąd wyszli głosić Ewangelię Cyryl i Metody – dzisiejsi patroni Europy. Miasto stanowiło ważny ośrodek handlu i produkcji. Na coroczny jarmark związany ze świętem Demetriusza – patrona miasta – przybywali kupcy z całego ówczesnego świata. Miejscowi rzemieślnicy byli znani z obróbki metali i szkła, wyrobów ceramicznych, broni, tkanin wełnianych i lnianych. Ważną rolę w miejskiej gospodarce odgrywało także warzelnictwo soli. Mieszkańcy Tesaloniki zajmowali się również uprawą ziemi, hodowlą i rybołówstwem.

Z racji swego położenia Tesalonika była też miastem wieloetnicznym, które odwiedzali i w którym zamieszkali przedstawiciele różnych ludów. Poza dominującą ludnością greckojęzyczną, można tu było znaleźć Słowian, którzy od II połowy VI wieku osiedlali się w pobliżu miasta i nadali mu nazwę Sołuń. Od XI wieku dość licznie napływali Wenecjanie i Genueńczycy; a w XII wieku naliczono 500 rodzin żydowskich. Ze względu na swoje pograniczne położenie Tesalonika gościła także wielu Bułgarów i Serbów.

Historycy szacują, że na przełomie IX i X wieku w Tesalonice żyło 200 tys. ludzi, choć, jak się wydaje, jest to liczba zawyżona. Natomiast wiadomo, że w 1478 roku, a więc prawie pół wieku po podboju tureckim, Tesalonika liczyła zaledwie 10 tys. mieszkańców.

Mury niepokonane

Miasto wytrzymało wiele wojen, nawet bardzo gwałtownych z barbarzyńcami i samymi sąsiadującymi Scytami, którzy przygotowali przeciwko niemu wszelki rodzaj oręża, zalewając je nieprzeliczonym, jak piasek, wojskiem. Jednak, gdy bitwa rozgrywała się na lądzie, udawało się unikać zasadzek i odpierano ataki dzięki niezawodności murów. Wierzono również, że miasto się nie poddaje, bo jest ktoś, kto zwykle gorliwie walczy w jego obronie – chwalebny męczennik Demetriusz. „Zbawca ten miał wielokrotnie ratować swą osadę od wielu niebezpieczeństw, wielokrotnie przynosił mu zwycięstwo i przyczyniał się do tego, by nieczęsto zaznawało wojny”. (Jan Kaminiates, Zdobycie Tesaloniki, przeł. A. Brzóstkowska)

Co zostało w dzisiejszej Tesalonice z wielowiekowej przynależności do bizantyńskiego imperium? Wypada zacząć od murów. One bowiem wytyczały przestrzeń, w której przyszło żyć mieszkańcom. One decydowały o ich bezpieczeństwie i były symbolem znaczenia miasta. Niejednokrotnie wrogie wojska odchodziły spod tesalonickich murów nie osiągnąwszy niczego. Pod koniec VI i w VII wieku o potędze tych umocnień miasta przekonali się kilkakrotnie Awarowie i Słowianie. Pamięć o tych wydarzeniach przetrwała w dziele „Cuda św. Demetriusza” (Miracula Sancti Demetrii).

Do budowy murów Tesaloniki, powstałych w IV wieku z kamienia i cegieł, wykorzystano pozostałości starszych umocnień. Później były jeszcze wzmacniane, naprawiane, przebudowywane, czego śladem są inskrypcje widniejące na nich do dziś, a upamiętniające tych, którzy przyczynili się do ich renowacji. Umocnienia liczyły ok. 8 km długości i swym kształtem ogólnym przypominały trapez. Wyższe i solidniejsze były odcinki murów lądowych z górującą nad miastem wewnętrzną twierdzą tzw. Heptapyrgionem (co oznacza siedem wież). Mury od strony Zatoki Termajskiej były znacznie niższe i słabiej umocnione, co zresztą ułatwiło zadanie muzułmańskim najeźdźcom. U południowo-zachodniego krańca murów morskich znajdował się port, zbudowany z rozkazu Konstantyna Wielkiego, który mógł przyjąć 300 statków, a na wschodnim brzegu Zatoki Termajskiej działała naturalna przystań zwana Kellarion. Do miasta można było wejść lub wjechać jedną z czterech głównych bram (po dwie od wschodu i zachodu). Stanowiły one zakończenie dwóch głównych arterii miasta – obecnie ulic Egnatia i św. Demetriusza.

Fragment murów miasta; II połowa XIX-go wieku

Do dzisiaj zachowała się pokaźna część murów lądowych licząca ok. 4 km długości (mury od strony morza zostały całkowicie zniszczone pod koniec XIX wieku). Ich stan jest bardzo różny. Długimi odcinkami wyglądają, jakby dopiero co zostały zbudowane, ale są i fragmenty bardziej zniszczone, składające się raptem z kilku warstw kamienia.

Mury – wspaniały pomnik bizantyńskiej przeszłości Tesaloniki – są wciąż użyteczne. Przytuliło się do nich wiele domków, w których żyją mieszkańcy, często ludzie starsi i ubodzy. W ich cieniu spędzili całe swoje życie, podobnie jak bizantyńscy przodkowie.

Mury z czasów Bizancjum – pejzaż miasta współcześnie

Święci i ich kościoły

W wiekach średnich miasto było było szczególnie znane ze swej pobożności, którą nabyło przez wieki, zachowując także po części po dziś dzień. „Tesalonika dumna jest z tego, że jej nauczycielem był sam apostoł Paweł […] Oprócz Pawła Tesalonika szczyci się świętym Demetriuszem” – pisał Jan Kaminiates.

W obrębie murów można znaleźć wspaniałe kościoły, dokumentujące wiekową, bizantyńską przeszłość. Nie wiemy dokładnie, ile ich było w średniowieczu. Może niedalekim od prawdy będzie zapis z dawnego źródła, mówiący, że było ich tyle, ile dni w roku. Niewątpliwie Tesalonika była ważnym ośrodkiem religijnym Cesarstwa Bizantyjskiego. Tutaj rozwijał się żywo ruch monastyczny, od drugiej połowy X wieku związany z klasztorami na Górze Atos. Z Tesaloniki wywodzili się: Konstantyn i Metody, apostołowie Słowian, arcybiskup Eustacjusz (1125–między 1193 a 1198), wielki uczony i reformator życia monastycznego, m.in. autor dzieła historycznego „O zdobyciu Tesaloniki przez Normanów”, czy inny arcybiskup Grzegorz Palamas (1296–1359), teolog liczącego się w życiu religijnym Bizancjum nurtu hezychastycznego, udowadniającego, że pełnię zjednoczenia z Bogiem można osiągnąć poprzez milczenie, post, modlitwę i kontemplację. Miasto przyciągało wielu ludzi, którzy szukali tu inspiracji intelektualnej, strawy duchowej, czy po prostu pielgrzymowali do św. Demetriusza.

Dziś w Tesalonice istnieje ponad dwadzieścia kościołów, które pamiętają czasy pierwotnego, wczesnego Bizancjum. Najstarsze: Hagios Georgios, Osios David, Panagia Acheiropoietis i oczywiście Hagios Demetrios, pochodzą z IV–VI wieku. W VIII wieku wybudowano świątynię Hagia Sofia, a w XI – Panagia Chalkeon. Najliczniejsza grupa świątyń pochodzi z XIII–XIV stulecia: Hagii Apostoli, Hagios Nikolaos Orfanos czy Hagia Ekaterini. Nie oszczędzały ich trzęsienia ziemi, pożary czy inne kataklizmy. Większość z nich w wiekach niewoli tureckiej przekształcono w meczety, ale przetrwały, niewykluczone, że przetrwały po to, aby głosić chwałę bizantyńskiego imperium. Każda świątynia jest na swój sposób unikalna, czy to ze względu na architekturę, wystrój wnętrza czy rolę, jaką odgrywała w życiu miasta. Bizantyńskie kościoły w dzisiejszych Salonikach pełnią bowiem tę samą rolę, którą wyznaczyli im ich fundatorzy. Nadal w ich wnętrzach mieszkańcy miasta modlą się, chrzczą swe dzieci czy biorą śluby.

Pięć świątyń zasługuje na szczególną uwagę. Pierwsza z nich to Agios Georgios (kościół św. Jerzego, zwany także Rotundą) – najstarsza budowla chrześcijańska Tesaloniki. Obok Białej Wieży i Łuku Triumfalnego Galeriusza, Rotunda jest jednym z trzech symboli miasta. Znajduje się przy ulicy Gounari i – wraz z pałacem cesarskim oraz hipodromem – tworzy jeden kompleks budowli, pochodzących z początku IV wieku. Kościół powstał w wyniku przebudowy obiektu, którego wzniesienie nakazał cesarz Galeriusz. Być może pierwotnie miało to być mauzoleum władcy lub świątynia pogańska. Najprawdopodobniej za panowania Teodozjusza Wielkiego (379–395) zlecono tu założenie kościoła. Zbudowany na planie koła, bywa porównywany do Panteonu Agrypy w Rzymie. Agios Georgios ucierpiał mocno w czasie trzęsienia ziemi w 1978 roku i do niedawna był zamknięty dla zwiedzających. Po wejściu przestronna i surowa świątynia pnie się na 30 m. do góry, a jej ściany nie mają prawie żadnych zdobień. Z pierwotnego wystroju zachowało się bardzo niewiele: skromne fragmenty mozaik z motywami roślinno-zwierzęcymi i religijnymi, pozostałości malowideł ściennych z IX wieku przedstawiających scenę Wniebowstąpienia Pańskiego. Jednak doskonale przygotowana wystawa historyczna zachęca do poznania dawnej Rotundy.

Wnętrze Rotundy – najstarszej chrześcijańskiej świątyni Salonik

Niemal wszyscy odwiedzający Tesalonikę nawiedzają Agios Demetrios – kościół św. Demetriusza czyli świątynię dedykowaną patronowi miasta, znajdującą się przy jednej z głównych ulic, noszącą również imię świętego. Jest to pięcionawowa, olbrzymia bazylika, której historia sięga początków V wieku. Potem była gruntownie przebudowywana, wręcz budowana od nowa w VII i XX wieku. Dziś jest tłumnie odwiedzana przez pielgrzymów, którzy proszą świętego męczennika o wstawiennictwo. Jego kult jest zresztą mocno zakorzeniony wśród wyznawców prawosławia na Bałkanach i w Rosji. Po pożarze świątyni w 1917 roku, ocalała jedynie niewielka część dawnego wystroju. Warto tu zobaczyć mozaiki z wizerunkami św. Demetriusza, powstałe między V-tym a IX-tym wiekiem. Na jednej z nich święty jest ukazany jako młody, ubrany na biało mężczyzna, o spokojnej, uśmiechniętej twarzy. Ten wizerunek mocno odbiega od późnośredniowiecznych przedstawień jako groźnego wojownika. Koniecznie trzeba również zajrzeć do krypty św. Demetriusza, gdzie zgromadzono interesujące obiekty pochodzące z tesalonickich kościołów, także tych, po których nie pozostał żaden ślad.

Uroczystości odpustowe na zewnątrz kościoła św. Demetriusza – patrona Salonik i całej Grecji; wewnątrz budowli – wzniesionej w miejscu jego męczeńskiej śmierci 26 października 306 roku, znajdują się także relikwie świętego

Malutki kościółek Osios David został ukryty wśród zabudowy górnego miasta. Był to niegdyś katolikon monasteru. Jego bryła nie jest specjalnie interesująca, ale we wnętrzu kryją się arcydzieła. Przede wszystkim wspaniała mozaika z końca V-go wieku, przedstawiająca „Wizję proroka Ezechiela”. Na pierwszym planie zachowanego fragmentu, znajduje się sugestywnie ukazana postać Chrystusa z prawą ręką podniesioną w geście triumfu, a w lewej trzymającą zapisany zwój. Chrystus siedzi na łuku symbolizującym niebo. Artysta potrafił perfekcyjnie oddać z jednej strony radość, a z drugiej spokój bijący z młodej twarzy Zbawiciela. Mozaikę słusznie porównuje się ze słynnymi mozaikami raweńskimi. Równie cenne pod względem artystycznym są fragmenty fresków z XII-go wieku, które odkryto całkiem niedawno, bo w latach siedemdziesiątych XX-go stulecia, przedstawiające sceny z życia Jezusa.

Kościół Mądrości Bożej – Hagia Sofia – mieści się przy placu o tej samej nazwie w pobliżu ulicy Egnatia. Z jego datowaniem są spore kłopoty. Najprawdopodobniej powstał z inicjatywy cesarzowej Ireny pod koniec VIII wieku w miejscu starszej świątyni, zniszczonej w początkach VII stulecia. Aż do 1523/1524 roku pełnił funkcję tesalonickiej katedry. Podobnie jak bazylika w Konstantynopolu, gmach jest zwieńczony kopułą, opartą na kwadratowej podstawie. Chociaż z zewnątrz może robić wrażenie nieco niezgrabnego, zwalistego, jednak wrażenie to niknie, gdy wchodzi się do środka. Wewnątrz salonickiej Hagia Sofia uwagę przyciągają wspaniałe mozaiki. Z początków IX w. pochodzi znajdująca się w półsklepieniu absydy mozaika z wizerunkiem Matki Boskiej. Kolejna, na sklepieniu absydy, ukazuje ogromny złoty krzyż, obok którego widoczne są inskrypcje: Panie wspomóż Konstantyna despotę i Panie wspomóż Irenę despotinę. Chodzi oczywiście o cesarza Konstantyna VI (780–797) i jego matkę Irenę, którzy prawdopodobnie ufundowali świątynię. Natomiast w głównej kopule kościoła znajduje się wspaniała mozaika przedstawiająca Wniebowstąpienie. W centrum ulokowano wizerunek Jezusa, którego odejście obserwują Matka Boska i apostołowie. Artysta z IX wieku znakomicie oddał emocje na twarzach apostołów: smutek i zadumę, ale zarazem nadzieję na spotkanie z Mistrzem.

Mozaika w części ołtarzowej świątyni Hagia Sofia

Hagios Nikolaos Orfanos czyli kościół św. Mikołaja to mała, trójnawowa świątynia zbudowana w początkach XIV wieku, usytuowana między ulicami Pawła Apostoła i Irodotou. Podobnie jak Osios David, dawny katolikon monasteru jest ukryty wśród zabudowy górnego miasta, ale oddzielony od niej pięknie utrzymanym pasem roślinności, co tworzy nastrój spokoju i intymności. Istnieje hipoteza, że jej fundatorem był władca serbski Stefan Milutin, który często odwiedzał miasto ze względu na żonę Simonę, której matka Irena Paleologina rezydowała w Tesalonice.

Okładka godnej polecenia lektury, wspaniale opisującej bizantyjskie skarby Salonik; książka dostępna jest także w języku greckim

Tu również znajdziemy piękne i wyjątkowo dobrze zachowane malowidła ścienne. Anonimowego autora ceni się szczególnie za klarowność teologicznego przesłania, zachowanie proporcji i wyjątkowe wyczucie kolorów. Poza scenami z życia Chrystusa i Matki Boskiej można zobaczyć malowidła, których bohaterem jest patron świątyni św. Mikołaj. W nawie głównej przyciągają uwagę wyraziście przedstawione postacie świętych wojowników. Może ich obecność jest odzwierciedleniem niepewnych czasów, w których powstały, gdy wyraźniej niż kiedykolwiek obawiano się o losy miasta. Jak w wielu innych świątyniach Tesaloniki można tu zobaczyć piękne kapitele kolumn z czasów Teodozjusza, przejęte ze starszych obiektów.

Moc Bizancjum

Bizantyńska Tesalonika to nie tylko zabytki, ale również coś, co można określić mianem bizantyńskiej współczesności. W prawie każdej księgarni znajdziemy książki poświęcone dziejom imperium, i to nie tylko miejscowych, greckich badaczy, ale również wiele tłumaczeń dzieł wybitnych bizantynistów z innych krajów, co wskazuje, że istnieje zapotrzebowanie na tego rodzaju prace. O szacunku, jakim cieszą się znawcy dziejów Bizancjum, niech świadczy fakt, że ulicę swego imienia ma tutaj wybitny francuski historyk Charles Diehl. W Tesalonice działa Muzeum Bizantyńskie i prężny ośrodek studiów bizantyńskich na Uniwersytecie im. Arystotelesa. Organizowane są sympozja naukowe i wystawy, ukazujące różne aspekty bizantyńskiej przeszłości Grecji. Trzeba bowiem pamiętać, że w ponad tysiącletnią historię Bizancjum wpisane są dzieje samej Grecji. I tu tkwi klucz do zrozumienia wyjątkowego zainteresowania historią państwa, które upadło przed wiekami.

Katarzyna Jakielaszek

Na podst. „Śladami Bizantyńczyków po Tesalonice” Mirosław J. Leszka; „Zdobycie Tesaloniki” Jan Kaminiates; artykuły własne

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne