Strona głównaRozmaitościMiejsce dla CiebieAneta - kobieta wojowniczka, która posiada wszystkie cechy mistrza sportu

Aneta – kobieta wojowniczka, która posiada wszystkie cechy mistrza sportu

Zdolność do kontrolowania i radzenia sobie z lękiem. …
Pewność siebie. …
Odporność mentalna. …
Sportowa inteligencja. …
Zdolność do koncentracji i blokowania dystraktorów. …
Rywalizacja. …
Etos pracy. …
Zdolność do ustalania i realizowania celów.

Tak właśnie określiłabym tą cudowną i ciepłą kobietę. Poznałam ją przypadkowo, w sklepie – wiadomo jakim – sięgnęłyśmy po te same spodenki na rower. Później to już z górki. Wymieniliśmy się danymi na popularnym FB i do dziś utrzymujemy kontakt.
A skąd wiem, że Aneta Plewa posiada wszystkie cechy mistrza? Miałam zaszczyt z nią jeździć, oglądałam ją na zawodach i nawet raz pokusiłam się wziąć udział w nich, a za swoją przeciwniczkę miałam właśnie Anetę.

Każda z tych przygód pozwoliła mi odkryć w Anecie niesamowitą, ambitną i silną kobietę. Kiedy ją zobaczyłam pierwszy raz na zawodach oniemiałam z wrażenia.
Tak skoncentrowanej, zdecydowanej i bezkompromisowej zawodniczki jeszcze nigdy nie widziałam. Później tylko sama poezja. Rower i Aneta to jedność. Nic nie jest w stanie ją zdekoncentrować na trasie. Wzrok skupiony na jednym celu – meta. Każda przeszkoda to dla niej zabawa. Fruwa na rowerze i mocno, ale zdecydowanie ląduje na ziemi. Gna przed siebie tam gdzie jej przeznaczenie. Meta i podium.

Kiedy zaprosiła mnie do siebie nie spodziewałam się, że spotka mnie kolejny szok. Tyle pucharów na ścianie i to w tak krótkim czasie robi naprawdę wrażenie. Było widać, że ona żyje tym i daje jej to ogromną radość w życiu. Na każdy ten puchar ciężko pracowała i trenowała. Jest pracującą mamą na emigracji więc aby realizować swoje pasje musiała wiele poświęcać.

Chętnie się dzieli swoim doświadczeniem. Dużo mi pomogła, kilka razy zabrała mnie na wspólny trening, dawała cenne wskazówki, wciągnęła mnie w swoją drużynę, a na koniec udało nam się wspólnie jako pierwsze i jedyne kobiety wystartować w zawodach cyclocross. Aż z dumą napiszę, że było zaszczytem przegrać z tak utalentowana zawodniczką. To ona pomogła mi spełnić moje marzenia by brać udział w zawodach i stanąć razem z nią na podium. Cudowne przeżycie, jednak nie dla mnie zawody, ale za to Aneta to urodzona zawodniczka z naciskiem na słowo mistrzyni.

Poznajmy wspólnie jej niesamowitą historię o jej miłości do roweru i jej sukcesach.

Skąd wzięło się u ciebie zamiłowanie do aktywności fizycznej?
Aktywność fizyczna była u mnie zakorzeniona od dzieciństwa. Zawsze lubiłam uprawiać sporty. Jeszcze za młodu dużo biegałam, jeździłam na nartach po rozmaitym terenie. I tak było z rowerem na rozmaitych terenach oczywiście jeżdżąc na różnych rowerach czyli MTB, kolarzówka, rower czasowy czy też cyclocross.

Jak się rozpoczęła Twoja przygoda w Grecji z rowerem?
Ja z powodu pracy nie miałam za bardzo czasu na rower więc w rodzinie jeździli tylko córka i mój partner – Radek. On jeździł do pracy na rowerze a po południu z córką robili wspólne wypady.
Zawsze jazda na rowerze mi się podobała. W końcu postanowiłam, że też dołączę do mojej rodziny. Nie było żadnych sprzeciwów i po prostu Radek poszedł do sklepu rowerowego zaczerpnął informacji i kupił jeszcze jeden rower dla mnie abyśmy mogli całą rodzinką robić wypady rowerowe.

Na jakim rowerze jeździsz? I jak nazwałaś swój rower?
Rowery miałam raczej składane tzn. dokupywane różne części dobrej jakości i z jak najmniejszą wagą po to, aby cały rower był jak najlżejszy. To pomagało bardzo na zawodach. Zawsze borykałam się z trudnościami związanymi z obszarem. Wybierałam sobie trudne tereny do pokonania. Często jeździłam z grupą mężczyzn i to od nich właśnie uczyłam się zjazdów po odcinkach specjalnych. Dużo cierpliwości miał do mnie mój Radek, który zrobił ze mnie prawie profesjonalistkę zjeżdżania po różnych, trudnych terenach.
Mój rower to Różyczka. Mam ją wyrysowaną na ramie roweru.

Które części według Ciebie w rowerze są najważniejsze?
Najważniejszą częścią w rowerze jak dla mnie to dobre opony i niezawodne hamulce.
Po Atenach nie jeździ się bezpiecznie z tego względu, że kierowcy na nas rowerzystów nie zwracają uwagi i myślą, że rower w momencie hamowania staje w miejscu, a tak niestety nie jest. Dodam krótką historię, gdzie hamulce i opony pomogły mi uniknąć wypadku. Zjeżdżając z Parnitha na kolarzówce będąc mocno rozpędzona, nagle samochód przeciął mi drogę, chciał skręcić . To był cud, że to tylko skończyło się dużym strachem, ale w tym dniu hamulce mnie uratowały.

Opowiedz nam swój pierwszy raz na rowerze ten, który najmilej wspominasz?
Jak już wspomniałam mieliśmy dużo wspólnych wyjazdów rodzinnych, jednak najbardziej mi utkwiły w pamięci chwile kiedy wyjechałam na rower wraz z grupą amatorów po górach. Tam dopiero widziałam jak można jeździć wąskimi, kamiennymi dróżkami po górach. To wtedy właśnie były moje pierwsze kroki i uczyłam się wjeżdżać i zjeżdżać z różnych, a czasem niebezpiecznych, terenów. Te wyjazdy dały mi dużo satysfakcji i najmilej je wspominam.

Jak to się stało, że zaczęłaś brać udział w zawodach?
Z grupą miłośników rowerów zaczęliśmy się spotykać regularnie w tych samych dniach i o jednakowej porze w wyznaczonym miejscu. Kto dysponował wolnym czasem i chęcią oraz rowerem MTB (obowiązkowo musiał mieć kask) mógł przyjechać na spotkanie, żeby uczestniczyć w wyjazdach rowerowych. I tak rozpoczęła się moja przygoda na rowerze górskim. Z początku uczyliśmy się jazdy rowerem po różnych terenach jednak z czasem, kiedy poznaliśmy lepiej rower wyjazdy „spacerowe” przeobraziły się w treningi, do których przykładałam się bardzo solidnie. Robiłam wszystko, aby ich nie opuszczać.
W tygodniu były treningi, a w niedzielę, żeby sobie urozmaicić jeździliśmy na zawody „open” w których mogły brać udział osoby nie należące do żadnego teamu kolarskiego.
A kiedy na zawodach stałam się częstym zawodnikiem, byłam już dość znaną uczestniczką, jeden z klubów zaproponował mi żebym została ich zawodniczką. I tak się rozpoczęła, moja już poważniejsza, przygoda w klubie kolarskim.

Który z pucharów jest dla Ciebie najcenniejszy i dlaczego?
Najcenniejszy z pucharów to chyba pierwsze zawody i wtedy od razu pierwszy puchar. W ogóle się tego nie spodziewałam, to on dał mi dużo motywacji do dalszego trenowania. A najlepsze moje miejsce było na mistrzostwach Grecji które odbyły się w górach ITI MTB gdzie zajęłam 5-te miejsce. Były to pierwsze moje zawody w mistrzostwach Grecji i niestety ostatnie, bo w kolejnym roku, owszem mogłam mieć licencje, jednak nie mogłam uczestniczyć w najważniejszych zawodach greckich.

Jak godziłaś pracę z treningami? Jak wyglądał twój dzień?
Miałam to szczęście, że pracę miałam 5 min od domu i nie byłam uzależniona od autobusów oraz zakorkowanych dróg. Na treningi również miałam bardzo blisko i to dzięki temu mogłam często w nich uczestniczyć, bo wiadomo czym częściej trenowałam tym lepsza się stawałam. Również częste starty na zawodach służyły mi dużą pomocą, żeby móc się wzmocnić.

Jak wpłynął rower na twoją rodzinę i bliskich?
Rower jest jak narkotyk dla mnie. Od momentu gdy zaczęłam jeździć na rowerze poznałam bardzo liczne grono rowerzystów z różnych stron Grecji.
Rower tak wpłynął na mnie, że przez 8 lat każdą niedzielę spędzałam na zawodach a rodzinka mi dopingowała.

Jakbyś zmotywowała niezdecydowanego przyszłego rowerzystę? I czy masz ambitne plany wobec roweru?
Jak jesteś niezdecydowanym rowerzystą to mogę tylko powiedzieć, że jak zaczęłam jeździć to bałam się na każdym „kroku”. Moja córka radziła sobie lepiej i zjeżdżała szybciej, jednak byłam zawzięta i dużo ćwiczyłam. Więc trzeba być ambitnym, mieć chęci i trochę więcej czasu niż normalnie chcąc coś osiągnąć. Plany miałam i myślę, że dość dużo osiągnęłam, a wcale na początku o tym nie myślałam, samo jakoś przyszło. Uczestniczyłam często w zawodach, po których za każdym razem stawałam się mocniejsza oraz lepsza. Lepiej poznawałam rower a on mnie.

I na koniec powiedz nam Twoją ulubioną trasę?
Najbardziej utkwiła mi w pamięci trasa po górach od Petrupoli na Chajdari. A dla początkujących polecam Varibobi.

Aneto bardzo Ci dziękuję za te wszystkie cenne wskazówki i że zechciałaś opowiedzieć nam swoją historię. Życzę Ci wszystkiego dobrego oraz wiatru w plecy.
Dziekuję.

rozmawiała Sylwia Czajkowska
zdjęcia: archiwum prywatne

Czytaj więcej:

🚴 Rozmowy na siodełku – czyli jak to się kręci, że rower zaczyna jeździć
🚴 Aneta – rowerzystka z ogromnym apetytem na życie

NAJNOWSZE

KUCHNIA

Informacje polonijne