Jeżeli ktokolwiek zasłużył sobie na miano wielbicieli muzyki, to właśnie Grecy (Lasndels, 2003 s. 17).

Muzyka potrafi wyrazić miliony słów i tysiące uczuć. Ma w sobie magię, której nie ograniczają żadne bariery. Ludzie ją kochają, odnajdują w niej brakujące elementy swojej duszy. Jest dla nich pocieszycielem, powiernikiem i przyjacielem. Wśród nut i wyśpiewywanych słów odnajdujemy siebie, stan swojej psychiki i swojego wnętrza. Muzyka niczym literatura otwiera nasze serca, uwrażliwia nas, uczy kochać to, co jest niewidoczne.

Muzyka odgrywała ważną rolę w niemal każdej dziedzinie życia starożytnych Greków. Towarzyszyła im podczas publicznych zebrań i prywatnych przyjęć, podczas żałobnych i radosnych ceremonii. Rozbrzmiewała w trakcie każdego religijnego aktu, wszędzie tam, gdzie ludzie wzywali bogów, dziękowali im i do nich się modlili. Rozbrzmiewała w teatrach, gdy wystawiano tragedie i komedie, na stadionach, gdy zmagali się atleci, w szkołach, na pokładach okrętów wojennych, a nawet na polach bitew (Lasndels, 2003 s. 17).

Grecy są narodem wyjątkowo muzykalnym, wypełnionym rytmem, brzmieniami kitary czy lutni. Muzyka towarzyszy im w każdej dziedzinie życia, wypełnia zarówno mity, jak i historię oraz tradycję. Przyjęto, że miała wtórować składaniu ofiar i każdemu uroczystemu rytuałowi. Jako przykład można podać sławne Panatenaje (W starożytnych Atenach największe i najstarsze święto ku czci Ateny, upamiętniające jej narodziny. Obchodzone w ostatnich dniach (25-28) miesiąca hekatombaion-stycznia),  gdzie ofiary były bardzo obfite, a dodatkowo odbywały się także różnego rodzaju zawody muzyczne, tym samym całe Ateny przesiąknięte były muzyką. Charakterystycznym przykładem mogą być także Wielkie Dionizje, podczas których popularne były swojego rodzaju sprośne pieśni nawiązujące do płodnościowego charakteru rytuału niesienia pomnika Dionizosa do ateńskiej świątyni. Wielu działań muzycznych wymagały również igrzyska greckie, jednak tylko pytyjskie w Delfach. Olimpijskie, istmijskie, czy nemejskie były prawie wyłącznie atletycznie, natomiast te odprawiane na cześć boskiego muzyka Apollona, zawierały także zawody muzyków, którzy zapałem nie ustępowali atletom. Wiemy doskonale, jak ważną rolę w greckim teatrze odgrywał chór oraz, że muzyka nie została porzucona nawet na polu bitwy. Sam Homer nie prosi Muzy o ‘opowiedzenie’ historii Odyseusza, lecz by ją ‘wyśpiewała’

Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej siła różnych miast widział, poznał tylu ludów zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! (Homer,  tł.Siemieński, 1965, ks.I, w.I-IV). Także i mitologia przepełniona jest wątkami muzycznymi, jak chociażby opowieść o Apollonie i Marsjaszu czy, Orfeuszu i Eurydyce…

Również i w czasach obecnych, muzyka jest dla Greków jednym z najważniejszych elementów życia społecznego. Szanują, a wręcz ubóstwiają swoją rodzimą muzykę, podrywają się na równe nogi wraz z pierwszym uderzeniem w struny bouzouki i zawsze znajdą tysiące argumentów, by udowodnić wyższość nut greckich nad europejskimi. Nie wstydzą się śpiewać na cały głos i nie męczy ich taniec do białego rana. Grecy nie wyobrażają sobie spokojnego życia. Sama ich mowa jest bardzo melodyjna, a styl życia ewidentnie pozbawiony ciszy i opanowania. Są narodem zdecydowanie emocjonalnym, który w przekrzykiwaniu się widzi idealną metodę rozwiązania każdego sporu. Bez mała można by zaryzykować stwierdzenie, że ta nacja narodziła się z muzyki i żyje dla muzyki!

Ewelina Taszkun



nk-widget