Jak to wyglądało? Dwa tysiące lat temu i wcześniej?

Stoisz na Akropolu. Przechodzisz przez Propyleje. Po prawej widzisz świątynię Ateny Nike. Dalej Partenon, Erechtejon, widok na współczesne miasto. Spacerujesz po ateńskiej agorze. Jesteś w miejscach, w których żyli starożytni. W których oddawali kult wszystkim swoim bogom. Widzisz to wszystko i przypominasz sobie słowa Julii, która o wizycie w Rzymie powiedziała: „Wtedy zdajesz sobie sprawę, że tysiące lat temu, w tym samym miejscu również stał człowiek. Ciekawe o czym myślał?” I myślisz sobie. O czym myślał Ateńczyk, który był tu przed tobą? Jak wyglądało jego życie? Co robił? Czego nie lubił? Czy był szczęśliwy? 

Dochodzisz do wniosku, że istnieje jakaś ciągłość pomiędzy tym, co było, a tym, co jest. Że istnieje kontynuacja historii, która dzieje się dziś. Teraz.
Masz wrażenie, że starożytne miasto, jego ruiny wciąż żyją. Może inną formą, ale jednak!

akropol k1 akropol k2

Historia, która trwa
Widzisz podobieństwa i różnice. To jasne. Czas płynie, świat się zmienia. Jednak pewne jest, że istnieje jakiś ciąg podobieństw.
Spacerujesz wśród ruin ateńskiej agory. Turyści fotografują, to co zostawiły po sobie przeszłe pokolenia.

Na ławce pod parasolem drzew siedzi kobieta w średnim wieku. Ciemne, długie włosy, na twarzy okulary przeciwsłoneczne. W ręku książka o dziennikarstwie - francuskim. Czyta. Myślisz: przecież dwa tysiące lat temu, w tym samym miejscu na kamieniu mógł ktoś siedzieć i czytać zwój pergaminu. Dalej w miejscu, gdzie współcześni fotografują i zachwycają się architekturą Stoi Attalosa, kiedyś ludzie przychodzili, aby handlować wszystkim czym się da. Jak dziś turyści spacerują pomiędzy pozostałościami starożytnego rynku, tak kiedyś obywatele Aten przechadzali się po nim, dobijali targu, dyskutowali, podejmowali państwowe decyzje.
Tak widzi to wyobraźnia.

akropol k3

Żyję
I tak z każdym kolejnym wiekiem starożytne Ateny żyją. Istnieją i zachwycają. Dziś wiodą życie turystyczne i historyczne. Na Akropolu nie składa się już ofiar Zeusowi czy Atenie, ale podziwia ogrom historii. Jej doskonałość i kunszt dawnych inżynierów. Spacerując po agorze nie robimy tego, aby dyskutować o demokracji, nie wysłuchamy filozofów. Nie dobijemy tam już targu z handlarzami, ani nie zobaczymy sądów skorupkowych. Jednak możemy sobie to wyobrazić. To tajemnica życia miejsc. Jest tylko jedno pytanie: czy pozwolimy im trwać?

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Mlyczyński



nk-widget