Georgios Mylonas złożył petycję do Parlamentu UE o niestosowaniu się do zakazu palenia w miejscach użytku publicznego typu kawiarnie, restauracje, bary itp..
Można powiedzieć, że palenie tytoniu w Grecji to po prostu część życia większości jej obywateli. „Większości” choć stopniowo malejącej! Dlaczego więc ta mniejszość, która z różnych powodów nie chce wdychać tytoniowego dymu siedząc i popijając przysłowiową, popołudniową kawę jest do tego niewerbalnie zmuszona?

Otóż tak, zmuszona! Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której osoby niepalące są wręcz dyskryminowane w lokalach, gdzie większość klientów to nałogowi palacze? Z własnego doświadczenia wiem, że ciężko jest o miejsce w kawiarni/barze dla niepalących. W tej kwestii każde zwrócenie uwagi do kelnera kończy się tym samym ale na początek kilka przykładów.

Dla niewtajemniczonych wyjście na popołudniową kawę, a już w weekend jest wręcz greckim „zwyczajem”. Mieszkając w małych miejscowościach ten problem to po prostu tzw. chleb powszedni. Wyobraźmy sobie więc nas chcących miło spędzić czas ze znajomymi, którzy nie palą (bądź w naszym towarzystwie starają się nie palić). Wchodzimy, pytamy o miejsce dla niepalących, siadamy a kelner przyjmuje zamówienie - nadmienię, że choć zima w Grecji nie przypomina polskiej to jednak chłód zmusza właścicieli do „zabudowywania” miejsc zadaszonych latem i stawiania tzw. ogrzewaczy. Po chwili tuż obok siada towarzystwo kobiet/mężczyzn i zaczyna palić. W chwili gdy dochodzi do nas nasza kawa pytamy kelnerkę: „Dlaczego pozwalacie palić w miejscu dla niepalących?” Odpowiedz młodej kobiety po prostu nie mieści się w głowie: „To miejsce jest tylko zadaszone, czyli nie znajduje się dosłownie w lokalu, a więc można palić.” Mój rozmówca kontynuuje: „Ach tak? Przecież przed chwilą pytaliśmy, gdzie dokładnie jest miejsce dla niepalących i wskazano nam, że od tego miejsca nie wolno palić a do tego na tych stolikach jest umieszczona informacja o tej samej treści? Jak to Pani wytłumaczy? Przecież prawo jasno mówi, że nie wolno palić w zamkniętych pomieszczeniach służących jako kawiarnie, restauracje?” – „Cóż, wie Pan jesteśmy w Grecji tu ludzie palą, poza tym nie ma takiego prawa (tu nasze zdziwienie rysuje się na twarzach i pytamy: Jak to?), tzn. jest ale nikt się do tego nie stosuje, a skąd Pan jest?” Tak tak, to klasyczne pytanie… Gdy pada odpowiedź, że miejscowy, urodzony w tym samym miejscu… kelnerka przechodzi samą siebie… „A no to Pan o tym wie. Tak już jest! W tym kraju niczego się nie przestrzega.” No cóż… Ręce opadają, gdy słyszy się młodego człowieka (studentkę) o takich poglądach i z takim nastawieniem…

Innym razem wytłumaczenie było podobne z tym, że pomiędzy pomieszczeniem dla palących a pomieszczeniem dla niepalących „znajdowała się” niewidzialna granica, której oczywiście „nie było widać”. Bo stwierdzenie „odtąd dotąd” naprawdę niczego nie zmienia i usiłowanie wmówienia ludziom, że „dym” będzie posłuszny i nie przekroczy tej granicy jest po prostu irracjonalne. Dlatego też, nie dziwi fakt, że w niektórych kawiarniach po prostu obsługa jest uprzedzona do tego tematu i wskazuje miejsce w „przeciągu” bądź jakiś stolik oddalony na tyle, by stwarzał wrażenie „dla odizolowanych od większości społeczeństwa”. W czym tkwi problem? W stworzeniu dwóch pomieszczeń? Istnieją takie kawiarnie i bary, gdzie nie można palić i ich właściciele nie narzekają na brak klientów. Można je policzyć na palcach jednej ręki jeśli mówimy o średniej wielkości miastach ale są i nikt się nie skarży, że na tzw. papieroska musi wyjść na zewnątrz lokalu. Gdzie szukać rozwiązania problemu?

Młody, 31-letni Grek, lekarz i ojciec małego dziecka postanowił poszukać odpowiedzi i pomocy w tej kwestii. Jak tłumaczy Georgios Mylonas: „Od dłuższego czasu prosiłem innych przebywających w miejscach, gdzie podawane są również posiłki, o to by nie palili tak, jak jest to unormowane w greckim prawie. Prawie nigdy moja prośba nie została usłyszana. Dlatego też zwróciłem się pisemnie do miejskiej policji w Salonikach, opisując im sytuację bez wyjścia”. Policja przyjęła zawiadomienie lecz jak podaje „nie ma wystarczającej ilości pracowników co wiąże się z tym, iż nie jest w stanie tego zwalczyć”. Młody ojciec nie poprzestał na tym i napisał tym razem do Instytutu Zdrowia i Państwowej Inspekcji Sanitarnej, lecz odpowiedzi nigdy nie otrzymał. W końcu zdecydował się zwrócić o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich i do Ministra Zdrowia. Niestety nikogo jego apel niestety nie wzruszył. Wreszcie, przed początkiem nowego roku 2018 postanowił napisać do Parlamentu Europejskiego i poprosił, by sprawę zbadała Komisja Europejska (Petition No 0803/2017 by Georgios Mylonas (Greek) on failure to enforce the anti-smoking law inGreece). Podpisaną odpowiedź przez C. Wikström opublikowała także strona trikalavoice.gr. Choć nie pozostawia sobie złudnych nadziei na zmianę w tej kwestii podkreśla: „Wiem, że być może nic to nie zmieni, ale czuję, że spełniłem swój obowiązek wobec samego siebie, mojego dziecka i innych, którzy nie palą i stają się cichymi biernymi palaczami.”

Jeżeli istnieje choćby garstka ludzi, którzy chcą pomóc młodemu ojcu w jego „walce”, na głównej stronie (https://petiport.secure.europarl.europa.eu/petitions/en/petition/content/0803%252F2017/html/Petition-No-0803%252F2017-by-Georgios-Mylonas-%2528Greek%2529-on-failure-to-enforce-the-anti-smoking-law-in-Greece)
po rejestracji można podpisać się pod petycją Georgiosa, który sam postanowił zawalczyć o dobro nie tylko własnego dziecka ale i tych, którzy czują to samo za każdym razem, gdy są ignorowani.

Tekst: Karolina Swat



nk-widget