Wielu z nas spotkało się z pewnością z tym, że łatwiej jest przypiąć komuś „łatkę” niż ją później zdjąć. Niestety to dotyczy każdej dziedziny życia. Dlaczego tak mylnie i w sposób jednoznaczny są nam przedstawiane pewne fakty? Bo wydaje nam się że tak jest łatwiej, bo chociaż tak pokazujemy się z lepszej strony. Kosztem czego lub kogo już nas to nie interesuje… To, czego człowiek nie potrafi sobie wytłumaczyć od razu nazywa złym bądź niemoralnym. Dlaczego? Bo zazwyczaj do tego został przyzwyczajony, tak go wychowano. Co się dzieje, gdy zaczynasz funkcjonować, stawiać pierwsze kroki w nowej rzeczywistości, innym kraju, w nieznanym ci społeczeństwie? Oto kilka refleksji „made in Greece”…

kreta1 kreta2

Fot. K. Swat – 1. Nafplio, 2. Chania

Zawsze, będąc świadkiem dyskusji przyjaciół zwracam uwagę na kilka kwestii m. in. jakie jest ich zdanie na temat ich społeczeństwa i co im się podoba a co ich irytuje, co i dlaczego ich zdaniem powinno się zmienić w postrzeganiu własnych dóbr, dlaczego za każdym razem na słowo „panellinies exetasis” (grecki odpowiednik matury) pada odpowiedź: „To chory system!” czy też czego oczekują od Europy i co oferują w zamian, dlaczego i tu często powtarza się zwrot: „This is Greece” ( w stylu „To jest Polska właśnie”)… Słysząc ich problemy z jakimi się borykają – i nie mówię tu zawsze o młodych ludziach wychowanych w wielkim mieście o innych priorytetach, zastanawiam się jak bardzo mylimy się błędnie odczytując pewne sygnały, obrazy i treści. Ostatnio w rozmowie ze znajomymi, których przedział wiekowy waha się od 21 – 35 usłyszałam bardzo ostre słowa nie tylko względem Europy ale i ich samych. Pytanie do mnie brzmiało: „Czy to nieprawda, że w czasach kryzysu ludzie szczególnie w Grecji zwracają się ku tradycji?” Cóż, moja odpowiedź brzmiała: „To prawda, ale to nie dotyczy tylko Grecji”. Komentarz 25 letniego Alexisa, który wychował się w małej wsi na peryferiach Iraklio na Krecie mnie zaskoczyła: „Być może, ale to, co widzisz tutaj to istny powrót do przeszłości. Bo to, co przyszło nowe okazało się zbyt trudne do udźwignięcia. Wielu młodych ludzi wyjechało z kraju za pracą ale i na studia. Nie ma kto się zająć tym, co podupada. Przez powrót do „tradycji”, do tego co, było przedtem ludzie rozumieją, ze wrócą czasy dobrobytu, ale to nieprawda.” Powiedziałam, że w tym momencie jest tyle rzeczy do poprawy i w Grecji ale i w innych państwach Europy, że nie wiadomo właściwie od czego zacząć.

kreta3Fot. K. Swat – Rethymno

My też narzekamy na nasz system szkolnictwa ale tu samo to słowo kojarzy się tylko z udręką zwaną prywatne szkoły przygotowujące do „greckiej matury” (gr. Frontistiria), gdzie młodzież spędza zazwyczaj większość popołudniowego czasu rozpoczynając już w okresie gimnazjalnym. Dlaczego? Odpowiedź jaką słyszę najczęściej to: „Jak inaczej chcesz zdać i dostać się na studia? Tu nie ma możliwości, że się nauczysz i powiesz własnymi słowami, że zrozumiałeś. Nie! To musisz mieć wyryte na pamięć! (gr. Papagalia – jak papuga, która powtarza wszystko, co usłyszy gr. papagalos = papuga) Wiesz ile osób w tak młodym wieku popełniło samobójstwa z obawy, że zawiedzie rodziców, że nie podoła? Co roku w wiadomościach o tym mówią…” Hmmm… Zastanawiam się i po chwili mówię, że u nas też nie jest tak łatwo dostać się na te dobre uczelnie ale mamy możliwość poprawiania matury i to nie tylko w trakcie sierpniowych egzaminów ale i w kolejnych latach. Tu mówią, że możesz podejść maksymalnie 3 razy. Różnice nie zamykają się na etapie szkolnym. Dlatego też okres studiów nie jest tak surowy pod względem możliwości poprawiania/zaliczania przedmiotów. Oczywiście nie kwestionuję poziomu egzaminów, bo sama była świadkiem, że należą do bardzo trudnych i ich przejście nie należy do najłatwiejszych zadań.

Często zastanawia mnie fakt, jak bardzo młodzi ludzie narzekają na to, że nic się nie dzieje. Ostatnio dość często słyszę, że wiele zabytków czy zabytkowych kamienic, budynków jest w stanie rozpadu i nie trzeba będzie długo czekać aż runą. Jak stwierdziły Maria i Aggeliki: „Co pokażemy ludziom za parę lat? W innych krajach dba się o to, co jest spuścizną narodową! Owszem, mamy piękne wyspy, piękny kraj ale nikt o niego nie dba. Zajmuje się tylko tym, co jest dookoła niego ale nie zastanawia się nad tym, że jak zabraknie tych „perełek” nikt tu nie przyjedzie… bo po co… żeby oglądać zgliszcza?” Nie spodziewałam się takiej reakcji, bo wiem jak trudno jest czasami dostrzec prawdę, rzeczywistość. Każdy z nas chciałby by mówiono o nim tylko dobrze, by mógł być dumny i by nie istniało uczucie wstydu. Słuchając młodych ludzi, którzy nie zawsze są studentami, nie zawsze dysponują pieniędzmi na podróże nawet w obrębie własnego kraju itp. zastanawiam się jak wiele wspólnego mamy między sobą. To, że istnieją i ci, którzy nie widzą problemu i nie kłopotają się takimi sprawami sądzę, że nie muszę wyjaśniać. To nie kwestia państwa, to kwestia wychowania i ludzi, bez względu na to jakim językiem mówią czy skąd pochodzą.

kreta4Fot. K. Swat – Tafoi Venizelon/Chania

Jedyne, co czasami może człowieka doprowadzić do złości to fakt, że tak jak i my każda ciągnąca się sprawa czy jakakolwiek reakcja na różnego rodzaju działania przedłuża się do granic wytrzymałości kończy się stwierdzeniem „This is Greece”…

Być może to niewystarczający obraz do zrozumienia pewnych kwestii ale przynajmniej daje poczucie tego, że nie zawsze to, o czym usłyszeliśmy nie dotyczy ogółu. A siedzenie w kawiarniach czy nie podejmowanie pracy w godzinach sjesty to nie lenistwo lecz zdrowa reakcja na to, że człowiek nie może się wiecznie przejmować i musi jakoś odreagować (co dla Greków oznacza dyskusję w przyjacielskim gronie połączoną najczęściej ze wsparciem sąsiada, który tez musi jakoś przeżyć prowadząc tawernę czy kawiarnię) i fakt, że latem w ponad 40 stopniowym upale nie da się pracować, chyba wydaje się oczywisty.

* Ek protis opseos = na pierwszy rzut oka
Opr. Karolina Swat



nk-widget