Uwielbiany przez kilka pokoleń najmłodszych Miś Uszatek obchodzi w tym roku 60. urodziny. Postać sympatycznego misia z klapniętym uszkiem narodziła się w 1957 r. w pisemku dla dzieci „Miś”, ale kultowa stała się dzięki serialowi łódzkiego Se-ma-fora.

W Łodzi Miś Uszatek doczekał się swojego minipomnika, który stoi przy ulicy Piotrkowskiej, a w Se-ma-For Muzeum Animacji można zobaczyć m.in. lalki z popularnego serialu i oryginalny pokoik Uszatka z planu filmowego. Od naszych gości słyszymy, że serial "Miś Uszatek" wciąż cieszy się sympatią kolejnych pokoleń najmłodszych widzów – powiedziała PAP Dorota Kożuchowska z Se-ma-for Muzeum Animacji.

Miś Uszatek narodził się zimą 1957 roku. Stworzyli go pisarz Czesław Janczarski i ilustrator Zbigniew Rychlicki. Początkowo gościł w pisemku dla dzieci "Miś", którego był patronem. Później stał się bohaterem licznych książek, tłumaczonych również na obce języki.

Powstał także krótkometrażowy film o Uszatku w technice animacji poklatkowej, który jednak bardzo różni się od późniejszego serialowego misia. Nie tylko wyglądem bohaterów i tym, że Uszatek w filmie miał klapnięte prawe uszko, a nie lewe jak w serialu. W filmie nie ma dialogów, a główną rolę narracyjną odgrywa muzyka.

W 1975 r. Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For w Łodzi na zlecenie Telewizji Polskiej rozpoczęło produkcję lalkowego serialu z Uszatkiem w roli głównej, któremu głosu użyczył Mieczysław Czechowicz. Serial spowodował prawdziwą eksplozję popularność misia, a chyba każdy nucił tytułową piosenkę "Pora na dobranoc", którą skomponował Piotr Hertel do słów Janusza Galewicza, pomysłodawcy serialu "Przygody Misia Uszatka".

Do 1987 r. powstały łącznie 104 odcinki tej popularnej dobranocki – każdy trwał od 8 do 10 minut. W łódzkim Se-ma-fora Muzeum Animacji zobaczyć można m.in. oryginalny pokoik misia w skali 1:1 z planu filmowego, postacie z filmu krótkometrażowego, a przede wszystkim lalki z serialu, m.in. postacie Misia Uszatka w różnych ubrankach, Prosiaczka czy Zajączków.

A lalek powstać musiało bardzo wiele, bo - jak podkreśla Kożuchowska - podczas produkcji lalki, które musiały wykonywać setki ruchów, często się psuły.

„Ponieważ w animacji poklatkowej postaci są cały czas w ruchu, lalki bardzo często się psują, mają jakieś uszkodzenia, brud na ubranku i lalkę trzeba od razu wtedy wymienić, żeby była w idealnym stanie w serialu. W takim idealnym stanie lalka wytrzymywała tylko cztery minuty jednego odcinka, więc na jeden odcinek trzeba było mieć przynajmniej trzy lalki misia w gotowości. W sumie więc ok. 500 lalek misia trzeba było wykorzystać na cały serial” - opowiadała.

Serial cieszył się wielką popularnością; emitowano go w ponad 20 krajach. Na Węgrzech miś nazywa się "Fules Macko", w Japonii "Oyasumi Kuma-chan", w Finlandii "Nalle Luppakorva" a w Słowenii "Medvedek Uhec". Imię Uszatka nosi wiele polskich przedszkoli m.in. w Poznaniu, Piotrkowie Trybunalskim czy Pabianicach.

Zdaniem Kożuchowskiej fenomen serialu "Miś Uszatek" polega na tym, że jest ponadczasowy i kolejne pokolenia najmłodszych wracają to tej historii. „Była to mądra bajka dla najmłodszych i z tego, co słyszymy od naszych gości, wynika, że +Miś Uszatek+ wciąż zyskuje sympatię najmłodszych widzów, mimo że może nie jest aż tak kolorowy jak współczesne bajki. Ale jest mądry, ma morał, ma przekaz i dobre rady” - oceniła. (PAP)

dzieje.pl

 

 



nk-widget