Strach jest naturalną reakcją ludzkiego organizmu na zagrożenie z zewnątrz. Z kolei potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z podstawowych i uniwersalnych potrzeb człowieka. Czego boimy się najbardziej? Jak wynika z badania zrealizowanego przez GfK na zlecenie Nationale-Nederlanden, ponad 40 proc. Polaków obawia się choroby lub wypadku, które sprawią, że będą ciężarem dla bliskich, również w wymiarze finansowym. Większość naszych obaw wiąże się ze strachem o zdrowie i losy najbliższych. Jednocześnie, jak wskazują eksperci, lęki te można „rozbroić” poprzez podjęcie odpowiednich decyzji życiowych, chociażby o odkładaniu pieniędzy na przyszłość.

Reformy gospodarcze i zmiana systemu politycznego po 1989 roku zaowocowały zarówno nadzieją na lepsze życie, jak i różnorodnymi obawami, dotyczącymi niemal każdej sfery życia: społecznej, politycznej czy ekonomicznej. Z biegiem czasu lęki te nie maleją, a wręcz nasilają się, tym bardziej, że coraz więcej danych wskazuje też na to, że dzisiejsi trzydziestolatkowie będą pierwszym pokoleniem żyjącym w trudniejszych warunkach ekonomicznych niż ich rodzice.

Szlachetne zdrowie
Czego Polacy boją się najbardziej? – Polacy definiując swoje postawy życiowe, w pierwszej kolejności myślą o swoich bliskich. Obawiają się przede wszystkim poważnej choroby lub wypadku, które sprawią, że będą ciężarem dla rodziny. Martwi ich również, że będą zmuszeni całkowicie zmienić swoje życie. Takich lęków nie kryje odpowiednio 41 i 35 proc. ankietowanych – mówi Michał Nestorowicz, Dyrektor ds. Badań i Analiz w Nationale-Nederlanden. Jedna czwarta respondentów boi się, że poważna choroba pozbawi ich niezależności oraz, że nie będą dysponować wystarczającymi środkami na skuteczne leczenie. Z kolei 34 proc. wskazuje na utratę majątku na skutek pożaru lub kradzieży. Niewiele mniej, bo 30 proc. obawia się utraty dochodów, co uniemożliwi im zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. Ponad jedna piąta Polaków (21 proc.) wśród swoich największych lęków wskazuje brak możliwości wsparcia finansowego dziecka, gdy będzie ono wchodziło w dorosłe życie, a niewiele mniej obawia się braku pieniędzy na spłatę zobowiązań finansowych, choćby takich jak kredyt. Jedna piąta spodziewa się także pogorszenia warunków życia po przejściu na emeryturę.

Lęk o emeryturę i dzieci
Obawy Polaków mają swoje uzasadnienie. Jak wynika z raportu Nationale-Nederlanden „Dojrzałość Finansowa Polaków 2017”, co trzeci z nas nie ma żadnych oszczędności odłożonych z myślą o przyszłości. Według danych GUS, w czerwcu tego roku średnia krajowa pensja wynosiła niewiele ponad 4,5 tys. zł brutto, jednak przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na 1 osobę pod koniec 2016 roku sięgał zaledwie 1475 zł. Samoocena możliwości finansowych Polaków wskazuje, że z wieloma nieprzewidzianymi sytuacjami nie byliby sobie w stanie poradzić nie tylko w sferze emocjonalnej, ale również finansowej. Wśród najczęściej wymienianych znalazły się inwalidztwo oraz zachorowanie na raka, na które wskazało aż dwie trzecie Polaków. Ponad połowa ankietowanych (52 proc.) jest zdania, że nie poradzi sobie finansowo w przypadku zawału serca, a 51 proc. w sytuacji, gdy na dłuższy czas utraci dochody. Nasze obawy dotyczą również przyszłości dzieci. Ponad jedna czwarta badanych Polaków (27 proc.) uważa, że nie poradziłoby sobie samodzielnie ze sfinansowaniem ich studiów na płatnej uczelni, a co trzeci respondent ocenia, że nie stać by go było na urządzenie im wesela.

Strach ma wielkie oczy
Czy te lęki da się oswoić? Z jednej strony obawa o możliwość spadku poziomu życia na emeryturze oraz przyszłość dzieci jest trafna, racjonalna oraz uzasadniona. Z drugiej strony zdaniem psychologów, tzw. „trzeźwy strach” może być również siłą, która napędza do działania i motywuje do podjęcia wysiłku, zmierzającego chociażby do wydajniejszej pracy, inwestowania w wykształcenie czy odkładania pieniędzy na przyszłość.

Istnieją również produkty finansowe, które mogą zabezpieczyć przyszłość, gwarantując wsparcie w trudnych sytuacjach. Jednak, jak pokazuje badanie Nationale-Nederlanden, wciąż niewielka grupa z nas zdaje sobie z tego sprawę.

Wielu Polaków nie jest świadomych istnienia na rynku produktów, które gwarantują uzyskanie wparcia finansowego w przypadku znalezienia się w trudnej sytuacji osobistej. Choć 86 proc. Polaków zdaje sobie sprawę, że istnieje ubezpieczenie na wypadek pożaru, to tylko 55 proc. wie, że może się ubezpieczyć na wypadek utraty pracy – mówi Michał Nestorowicz. Tymczasem coraz częściej ubezpieczyciele wprowadzają do swojej oferty produkty, które gwarantują wsparcie finansowe na wypadek całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy. W zależności od wybranego wariantu ubezpieczenia możliwe jest otrzymywanie co miesiąc od 500 do 2000 zł przez okres nawet do dwóch lat. Nadal niska jest wśród Polaków także świadomość funkcjonowania na rynku produktów, które umożliwiają zebranie kapitału na emeryturę lub edukację dziecka na wyższej uczelni (58 proc.). Na szczęście, w ostatnich latach rośnie świadomość możliwości finansowego zabezpieczenia się na wypadek ciężkiej choroby, takiej jak nowotwór czy zawał serca (78 proc.).

Co jest ważniejsze: majątek czy zdrowie
Jak wynika z raportu Nationale-Nederlanden „Dojrzałość Finansowa Polaków 2017”, najczęstszą formą ubezpieczenia, z którego korzystają Polacy, jest dostępne w pracy ubezpieczenie grupowe, które posiada 48 proc. badanych. Z kolei 45 proc. ankietowanych wykupiło obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne OC. Indywidualną polisę na życie ma 26 proc. Polaków. Tylko pięć procent posiada Indywidualne Konto Emerytalne, a jedynie 1 proc. oszczędza na przyszłość za pośrednictwem IKZE. – Dominująca większość posiadanych przez Polaków ubezpieczeń to albo ubezpieczenia obowiązkowe lub wykupywane grupowo w pracy. Polacy nie wykazują samodzielnej inicjatywy i potrzeby ubezpieczenia. Wyjątek stanowią jedynie osoby z bardzo dużą wiedzą ekonomiczną – mówi dr Anna Hełka, Psycholog z Uniwersytetu SWPS – Jednak, jeżeli ubezpieczyciel wyjdzie z odpowiednią inicjatywą lub większość osób w naszym otoczeniu zdecyduje się na wykupienie ubezpieczenia, to my również pójdziemy tą drogą i już na niej pozostaniemy. Działają tutaj trzy potężne mechanizmy: potrzeba słuszności, chęć postępowania zgodnie z normami społecznymi oraz zasada konsekwencji – dodaje.

newsrm tv



nk-widget