- To już mój siódmy obóz. Jest fajnie. Podoba mi się atmosfera miejsca. Entuzjazm ludzi. Ich energia. Chętnie tu wracam. – mówi młody chłopak.

- Jestem tutaj pierwszy raz. Zawsze chciałam pojechać na obóz. Teraz to się udało. Poznałam świetne osoby. Szkoda, że kolonia się kończy i muszę wyjechać. Co mi się najbardziej podoba? Chyba wspólne śpiewy i tańce. Będzie mi tego brakować. – dodaje dziewczyna.

Pomysł
Wiara i Bóg są dla Pani Tamary motorem napędowym. Pokłada w Nim wielką nadzieję i odczuwa Jego pomoc w tym przedsięwzięciu.

- Zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić dla swojego narodu. Rozglądałam się i pomyślałam: dzieci! Świetlica dla dzieci! Tak, to jest to, czego nie ma, a nasze środowisko polskie potrzebuje – mówi pani Tamara Gutomska – organizatorka obozów dla polskich dzieci w Koropii.

Oficjalne otwarcei swietlicy „Arka Noego” miało miejsce 10 stycznia 2010 roku. Przyszło na nie 20 dzieci– dodaje z uśmiechem. Świetlica dla dzieci była początkiem organizowanych później obozów, które z każdym kolejnym rokiem cieszyły się coraz większą popularnością.

oboz koropi5

Pierwszy raz
Dwie pierwsze kolonie, a właściwie półkolonie, były ogromnym wyzwaniem dla organizatorki. Okazały się wielkim sukcesem. Dalszym ciągiem tej służby stały sie obozy w Koropi. Dyrektor ośrodka sportowo-rekreacyjnego w Koropii otworzył swój obiekt oferując odpoczynek naszym polskim dzieciom. Dali z siebie wszystko. To był i jest prawdziwy cud-mówi pani Tamara .

Dla organizatorów był to ogromny wysiłek i trudne do zaplanowania przedsięwzięcie, które pokonali, dzięki małej kadrze, gotowej do tego wielkiego dzieła. W pierwszym obozie uczestniczyło 50 osób. Były to dzieci w wieku od 6 do 16 lat. Kolejny rok to następny obóz. Tym razem chęć uczestnictwa wyraziło około 100 dzieci. Nie przeraziło to dyrektora tego ośrodka, a wręcz przeciwnie powiedział: „Nie zostawicie żadnego dziecka. Nasz obiekt pomieści wszystkie chętne dzieci”. Zaoferował swą pomoc , ponieważ wiedział, że wiele dzieci pochodzi z rodzin, dla których obóz to jedyny sposób odpoczynku – mówi organizatorka.

Przy tak dużej frekwencji postanowiono podzielić obóz na dziecięcy i młodzieżowy. Tak działa to do dzisiaj.

oboz koropi2

Położony na uboczu ośrodek w Koropii staje się dla polskich dzieci miejscem odpoczynku. Daje możliwość wyrwania się poza miasto, spędzenia aktywnie czasu i poznania nowych osób. Organizatorzy starają się wykorzystać potencjał, kryjący się w dzieciach. Dlatego też podczas obozu organizowane są różnorakie koła zainteresowań. Dzieci mogą pogłębiać pasje związane z: muzyką, plastyką, tańcem, śpiewem czy teatrem.

- Próbujemy wykorzystać wszystkie talenty tych młodych ludzi – mówi pani Tamara.

Obozy to również możliwość zbliżenia się do Boga i pogłębienia relacji z Nim. Dzieci poznają historie biblijne i wiele piosenek chrześcijańskich.

Każdy obóż kończy sie programem, przygotowanym przez uczestników, który rodzice mogą obejrzeć.

oboz koropi3
Pani Tamara współpracuje również z polonią na Krecie. Od ubiegłego roku na obozy przyjeżdżają również dzieci stamtąd. Obóz daje możliwość kultywowania języka polskiego, ponieważ wszystko odbywa się po polsku.

- Jedna osoba nie dałaby rady tego wszystkiego ogarnąć – mówi organizatorka. Przy pracy pomaga jej wielu wolontariuszy: z Polski, Grecji jaki i Ameryki Północnej.

Obozy są bezpłatne, a pokrycie wszystkich niezbędnych kosztów zawdzięczamy ofiarności i miłości wielu ludzi. Kolonie dają możliwość pogłębiania zainteresowań młodych i stają się miejscem oderwania od rzeczywistości. Czas trwania to 6 dni. Ośrodek w Koropii jest ogrodzony. Zwiększa to poczucie bezpieczeństwa. Posiada również plac zabaw, boiska do koszykówki, siatkówki i piłki nożnej i baseny, wprawdzie pompowane, ale dające możliwość schłodzenia sie w upalne dni.

- Wiem, że jeśli Bóg zaczyna coś, to troszczy się o wszystko. Doświadczamy tego w każdej sprawie. Cieszymy się, że w ten sposób możemy pokazać wszystkim, że życie z Bogiem jest naprawde wspaniałe i fascynujące , nawet i w wyzwaniach, któych nie brak w życiu. To wiara może pomóc dzieciom w ich życiu. – mówi pani Tamara.

Tekst, zdjęcia: Krzysztof Mlyczyński



nk-widget