Specjalna komisja śledcza zbada udział 10 polityków w aferze korupcyjnej. Wśród nich jest dwóch byłych premierów Grecji, Antonis Samaras i Panajotis Pikramenos, oraz 8 byłych ministrów. Komisja zbada, czy politycy brali łapówki od szwajcarskiej firmy farmaceutycznej Novartis. O jej powołaniu zdecydował grecki parlament.

Debata w greckim parlamencie w sprawie rzekomego udziału czołowych polityków w aferze korupcyjnej trwała ponad 20 godzin. O powołanie komisji śledczej wnioskowała rządząca koalicja Syriza - Niezależni Grecy, która twierdzi, że to największy skandal w kraju.

Politycy posądzani o branie łapówek przekonywali, że afera została spreparowana, aby ich zniesławić przed wyborami w 2019 roku. Nie przyznali się do stawianych im zarzutów i podważyli status ochrony świadków. W debacie nie uczestniczył były minister zdrowia, aktualnie komisarz unijny ds. migracji Dimitris Awramopulos. Jego nazwisko także pojawiło się na liście podejrzanych o korupcję. Awramopulos oświadczył wcześniej, że wierzy w grecki wymiar sprawiedliwości i że ostatecznie okaże się, kto stoi za aferą.

Według zeznań trzech świadków, którzy są pod ochroną, politycy wzięli milionowe łapówki od koncernu farmaceutycznego Novardis. W zamian z firmą zawierane były kontrakty państwowej służby zdrowia na leki i środki medyczne, które Novartis sprzedawał po zawyżonych cenach. Miało do tego dojść między 2006 a 2015 rokiem przed dojściem Syrizy do władzy.

W ubiegłym tygodniu oskarżany o udział w aferze były premier Grecji Antonis Samaras wniósł pozew do sądu przeciwko świadkom, prokuratorom i obecnemu premierowi Aleksisowi Tsiprasowi.

IAR/Beata Kukiel-Vraila, Ateny/mcm/kj

polskie radio



nk-widget