Migranci na greckich wyspach ukrywają się przed deportacją. Grecki minister do spraw migracji Janis Muzalas przyznał, że często osoby, które czekają na rozpatrzenie podania o azyl „znikają” z ośrodków dla uchodźców. Podkreślił, że istnieją – jak to określił – „słabości” w procedurze zawracania migrantów do Turcji.

Wielu migrantów, po złożeniu podania o azyl próbuje na różne sposoby wydostać się z greckich wysp. Często też po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi składają odwołania do wyższej instancji tylko po to, aby zyskać na czasie, bo w tym okresie nie mogą zostać zawróceni do Turcji. Dotyczy to głównie ekonomicznych imigrantów, ale to oni w większości przybywają w ostatnich miesiącach na greckie wyspy.

Kilka dni temu na Lesbos policja przeprowadziła dużą akcję, aby odnaleźć osoby zakwalifikowane do deportacji. Z kolei na Krecie aresztowana została spora grupa migrantów, głównie z Iraku i Iranu, którzy nie złożyli wniosku o azyl sądząc, że w ten sposób nie utkną w Grecji i przedostaną się do innych krajów unijnych. Grecki minister do spraw migrancji przyznał, że z deportacją wiążą się pewne problemy, bo imigranci „kryją się”, aby ich nie aresztowano.

W ostatnich tygodniach zwiększył się napływ migrantów na greckie wyspy. W sierpniu przybyło tam o prawie 65% więcej osób niż w poprzednim miesiącu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Beata Kukiel-Vraila, Ateny/zr

polskie radio



nk-widget